„Zawód: Wiedźma” - recenzja

Recenzja książki „Zawód: Wiedźma”.
Rudowłosa, odarta z nadwornej etykiety Wolha wyrusza na pomoc do kraju pełnego wampirów. Czy znajdzie tam to, po co zostaje wysłana?

Wolha Redna to młoda adeptka Wyższej Szkoły Maggi, Wróżbiarstwa i Zielarstwa, która – ku niechęci innych adeptów i profesorów – zdecydowała się pójść ścieżką maga-praktyka. Jako sierota nauczyła się dbać sama o siebie, a jej mistrz widzi w niej coś, do czego cierpliwości brakuje zdecydowanie innym profesorom. Nic więc dziwnego, że do – zdawałoby się – straceńczej misji uratowania świata przed wojną z wampirami wysłana zostaje właśnie Wolha. Jedzie zapolować na niezwykłego potwora, który dziesiątkuje ludzi w Dogewie, dolince zamieszkanej przez wampiry. Czy jednak potwór naprawdę istnieje? Czy władca Dogewy chętnie przyjmie ją w swoim kraju? A może tutaj chodzi o coś znacznie większego aniżeli zwykła misja dyplomatyczna…?

Olgę Gromyko kilka miesięcy temu poleciła mi moja korespondencyjna koleżanka, która czytała jej książki w oryginalne. Szczególnie zachwalała właśnie Kroniki Belorskie, w których tomem otwierającym cały cykl jest książka „Zawód: Wiedźma”. Gdy tylko nadarzyła się okazja zapoznania się z tą lekturą, ochoczo z niej skorzystałam. I wiem, że dla mnie, jako fanki fantastyki w klasycznym wydaniu, był to zdecydowanie dobry wybór.

Autorka w ciekawy sposób rysuje swoich bohaterów, nadając im całkowicie ludzkie cechy, dalekie od wyobrażeń i przesądów o rozmaitych profesjach czy niezwykłych istotach. Nawet trolle mówią tutaj ludzkim głosem, dodając do tego jedynie szeroki akompaniament niezrozumiałych dla reszty istot przekleństw. Język jest malowniczy, miejscami poetycki, ale przy tym nieuciążliwy, dzięki czemu książka świetnie się czyta – lekko ponad 540 stron wciągnęło mnie na tyle, że wystarczyło mi kilka godzin, aby dotrzeć do ostatniej kartki. I poczuć ogromny niedosyt – wszak następne tomy dopiero czekają na wydanie!

Wolha jest rudowłosą osiemnastolatką, której nie da się nie lubić. Uparta, zdecydowana, pchająca się zawsze w stronę kłopotów, a jednocześnie oddana sprawie i wierna przyjaciołom. To bohaterka bardzo charakterystyczna, której nie zapominamy, i która w dziwny sposób nie pasuje do swoich przyjaciół – zarówno wampira Lena, jak i trolla Wala. Cała trójka jednak podchodzi do życia w niezwykły sposób, co sprawia, że o ich przygodach czyta się ciekawie. Nie jest to jednak książka przepełniona jedynie aktywnością; znajdziemy w niej również ciekawe informacje na temat działania szkoły, w której uczy się Wolha, a także wielu niezwykłych istot wypełniających ten świat.

Jak każda książka fantastyczna, tak i „Zawód: Wiedźma” z pewnością nie spodoba się każdemu. Jeśli miałabym pokusić się o porównanie względem stylu, to określiłabym tę książkę jako łączącą w sobie elementy prozy Grzędowicza z Vuko Drakkainenem w roli głównej i świata z „Wybranej” Naomi Novik. A i tak nadal styl i sposób kreowania świata Olgi Gromyko byłby unikalny i nie do opisania. Ze swojej strony – gorąco polecam!

Paulina Grzybowska
(paulina.grzybowska@dlalejdis.pl)

Olga Gromyko, „Zawód: Wiedźma”, Słupsk, Wyd. Papierowy Księżyc, 2016.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat