„Zawsze ktoś patrzy” – recenzja

Recenzja książki „Zawsze ktoś patrzy”.
Nadchodzi niespodziewanie. Nie można się na niego przygotować. Gwałt. A później trzeba nauczyć się żyć z tym wspomnieniem, z tą traumą.

Mnie to nie dotyczy – ilu kobietom przemknęło to przez myśl? To tak jak głównej bohaterce książki „Zawsze ktoś patrzy”. Miała wygodne życie, właściwie nie było na co narzekać. Oczywiście, nie była to sielanka – niedawno zmarli jej rodzice, brat boryka się z uzależnieniem, ale w ogólnym rozrachunku los jej sprzyjał. Aż do dnia, w którym wszystko odwróciło się do góry nogami. Została napadnięta i zgwałcona wtedy, gdy czuła się nieustraszona.

Od tej pory zaczyna się jej walka o każdy dzień. Walka z niekończącymi się koszmarami, z otaczającym ją światem, ze wspomnieniami i z samą sobą. Dręczenie się ciągłym odtwarzaniem tej nocy i poszukiwanie tego, kto to zrobił. A podejrzanym jest każdy napotkany mężczyzna. Bailey otaczają osoby, które z różnym skutkiem próbują wyciągnąć do niej pomocną dłoń. Pytanie tylko czy może im bezwarunkowo zaufać.

To nie jest moja piersza książka Joy Fielding. Lubię tę autorkę przede wszystkim za świeże podejście do klasyki. „Zawsze ktoś patrzy” to książka, która zawiera w sobie cechy powieści charakterystyczne dla Joy Fielding. Połączenie kryminału z powieścią psychologiczno-obyczajową.

W przypadku tej książki wydaje mi się, że krzywdząca jest okładka i opis fabuły. Po zapoznaniu się z nim, bardziej nastawiałam się na kryminał czy thriller, taki prawdziwy, mrożący krew w żyłach. Po lekturze mogę stwierdzić, że jednak więcej w tej książce obserwacji ludzkich zachowań niż zagadki kryminalnej.

Bohaterka ksiażki jest bardzo realistyczna. Autorka nie obawia się ukazania jej słabości, obsesji. Ta historia nie jest biało-czarna, pełno w niej odcieni szarości. I choć ubolewam nad tym, że ten wątek, który miał uczynić z tej powieści thriller został za słabo zarysowany, zdominowany przez codzienną walkę głównej bohaterki, to jednak uważam, że to dobra książka.

„Zawsze ktoś patrzy” napisana została sprawnie, widac tu pióro doświadczonej autorki. Fabuła budowana jest konsekwentnie, utrzymuje zainteresowanie czytelnika. Choć nie wywołała u mnie przyspieszonego bicia serca, to jednak nie mogę powiedzieć, żebym zapomniała o tej historii, gdy tylko dotarłam do ostatniej kropki.

Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)

Joy Fielding „Zawsze ktoś patrzy”, Świat Książki, Warszawa 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat