Łukasz Misiura w dobitny sposób opisuje świat z perspektywy kilku kumpli z osiedlowego blokowiska.
W rolach głównych występuje pięciu osiedlowych kumpli: Oko, Biro, Syfer, Suwak i Gruber. Ich ulubionym (a w zasadzie jedynym) zajęciem jest przesiadywanie na ulubionej ławeczce pod blokiem, picie niezliczonej ilości taniego piwa oraz niekończące się rozmowy na temat życia całego osiedla. To kultowe dla nich miejsce, gdzie spotykają się nie tylko na pogaduchy o tym, jak było w robocie i co wydarzyło się "na chacie", ale także rozmyślają o własnej egzystencji, głównie wtedy, gdy przypalili trawkę albo upili się najtańszym browarem z osiedlowego sklepu. Chociaż każdy z nich ma swoje marzenia i przemyślenia, wydaje się, że brakuje im pomysłu na swoje życie, na wyrwanie się z szarego i ograniczonego własnym światopoglądem świata, w który wsiąknęli. Dekalog obowiązujący "na dzielni" to rzecz święta, a reszta jest tylko marną namiastką tego, co pozostaje poza ich zasięgiem.
Musze przyznać, że Łukasz Misiura napisał kawał zabawnej, ale też mocnej i przerażającej książki. "Zblokowane umysły" czyta się lekko, głównie przez kolokwialny, "młodzieżowy" język, ale treść nie zawsze jest lekka. Autor porusza wiele kwestii, które w naszym społeczeństwie nadal pozostają tematem tabu: alkoholizm, narkomania, przemoc domowa, zaburzenia psychiczne czy gwałt. Tak naprawdę opisuje historie osób, które zmagają się z tymi patologicznymi problemami każdego dnia. Co prawda ubrał je w zabawne słowa, ale nie zmienia to faktu, że takie rzeczy nadal dzieją się w naszym kraju, a społeczeństwo bardzo rzadko na nie reaguje.
„Zblokowane umysły" to zapiski osiedlowych historii autora, który na co dzień pracuje jako magazynier w zakładzie metalowym w Starachowicach. Pisanie stało się jego pasją, efektem czego jest ta książka. Starachowice znajdują się blisko mojego rodzinnego miasta i pamiętam z czasów wczesnej młodości, jak to całe zblokowane społeczeństwo funkcjonowało. Chociaż nie mieszkam tam od prawie piętnastu lat, to czytając „Zblokowane umysły" stwierdzam, że w tak małych miasteczkach czas się po prostu zatrzymał. Ludzie nadal żyją w swoim zamkniętym świecie, nie widzą możliwości poprawy swojej sytuacji, a jedyną "rozrywką" jest pijaństwo i przesiadywanie na osiedlowych ławkach ze swoimi "ziomalami".
Chociaż "Zblokowane umysły" czyta się szybko i lekko, to jednak książka daje dużo do myślenia. Historie opisane w książce z pozoru wydają się śmieszne, ale tak naprawdę nie są. To prawdziwe do bólu, bezkompromisowe historie kumpli z blokowiska, których życie codzienne toczy się w rytm obowiązujących zasad młodego pokolenia wrzuconego w paszczę wszechobecnego konsumpcjonizmu. Polecam lekturę tej książki, otworzy oczy na jeden z pozoru błahy problem.
Klaudia Kwiatkowska
(klaudia.kwiatkowska@dlalejdis.pl)
Łukasz Misiura, „Zblokowane umysły", Novae Res, 2020
Komentarze