Kobieta podziwiana, piękna, wrażliwa, czuła, chodząca przyzwoitość, morduje męża. Z zimną krwią, przy pomocy wspólnika. Wszystko działa na korzyść zbrodniarzy. Niespodziewany splot sprzyjających wydarzeń pomaga jednym morderstwem zatuszować przestępstwa sprzed lat.
Hrabina de Lagarde ma wszystko (włączając w to kochanka). W pewnym momencie okazuje się jednak, że na jej starannie wypracowanym życiu, pojawia się rysa, powiększająca się w zastraszająco szybkim tempie. Hrabina, przyzwyczajona do wygód, nie cofnie się przed niczym, byle tylko nie obniżyć swojego poziomu życia. A przy tym, jak to zwykle w takich przypadkach bywa, jest wyśmienitą aktorką. Każde jej słowo, każdy gest jest starannie zaplanowaną grą po to, by maksymalnie odciągnąć od siebie wszelkie podejrzenia.
„Kwiaciarka” ukazuje fascynujący mechanizm zbrodni. Każde działanie (a już z pewnością tak brzemienne w skutki, jak morderstwo) niczym poruszony trybik wprawia w ruch dobrze naoliwioną machinę reakcji, której już nie sposób zatrzymać.
Ksawery De Montepin to prawdziwy mistrz drobiazgowej i rzetelnej akcji. Każda z wprowadzonych do akcji postaci została poprowadzona z należytą uwagą i dbałością o najmniejszy szczegół. W „Kwiaciarce” ciąg przyczynowo-skutkowy to prawdziwy majstersztyk. Czytelnik odnosi wrażenie, jakby był prawdziwym obserwatorem zdarzeń nie dzięki rozbudowanym opisom, ale z uwagi na realizm opisanych sytuacji i prowadzenie akcji krok po kroku.
Postaciom opisanym w „Kwiaciarce” brakuje jednak życia. Idealnie wpisują się w akcję powieści, jednak brakuje im indywidualizmu. Choć w książce nie brak wielkich namiętności, to jedyną postacią, która byłaby zdolna je odczuwać jest sama hrabina.
Warto zwrócić także uwagę na fakt, że Ksawery De Montepin uwzględnił w swej książce cały przekrój warstw społecznych żyjących w XIX-wiecznym Paryżu (tam bowiem rozgrywa się akcja powieści). Od arystokracji rozpoczynając, a na ubogich robotnikach kończąc.
Pomimo początkowych oporów, dość szybko wciągnęłam się w misternie obmyśloną akcję. Co prawda mnożą się w niej zbiegi okoliczności, ale dodaje to jedynie powieści dreszczyku emocji i nieprzewidywalności. Z tym większym niedowierzeniem i niezadowoleniem przyjęłam fakt, że akcja książki kończy się właściwie w połowie. „Kwiaciarka” składa się z dwóch tomów i ewidentnie brakuje w niej trzeciego, który wyjaśniłby wszystko. Ponieważ w związku z tym nie wiemy czy czarne charaktery poniosły zasłużoną karę, otwarte pozostaje pytanie, czyżbyśmy wreszcie mieli do czynienia z literacką zbrodnią doskonałą?
Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)
Ksawery De Montepin, „Kwiaciarka”, Wydawnictwo Damidos 2012
Komentarze