Zbrodnia zbrodni nierówna

Recenzja książki “Hamish Macbeth i śmierć łajdaka”.
Z Hamishem Macbethem spotkałam się po raz pierwszy przy tomie „Śmierć Obcego”.

Kryminał spod pióra szkockiej pisarki M.C. Beaton, a właściwie Marion Chesney, zrobił na mnie duże wrażenie i z ogromną przyjemnością sięgnęłam po inną część przygód dzielnego posterunkowego. Czy „Hamish Macbeth i śmierć łajdaka” również przypadła mi do gustu?

Autorka została nazwana przez magazyn The Times mistrzynią czarnego humoru, była też dobrze oceniana przez przegląd książek New York Times. Ja sama również postawiłam jej dość wysoko poprzeczkę po przeczytaniu książki „Hamish Macbeth i śmierć obcego”. Spodziewałam się zatem znów ciekawej i niebanalnej zagadki, zaskakującego śledztwa oraz przyjemnego, płynnego języka. I owszem, zostałam zaskoczona, niestety nie do końca tak, jak bym sobie tego życzyła. Już na samym wstępie zrozumiałam, że narracja w tym przypadku nie jest aż tak płynna i porywająca. Nie można jednak odmówić autorce dobrego i poprawnego języka, dzięki czemu całość czyta się łatwo i  przyjemnie. Jeśli jednak chodzi o fabułę, jest ona moim zdaniem dość przeciętna. Zabrakło mi dobrze zbudowanego napięcia, mocniej zarysowanych postaci i przede wszystkim bardziej zaskakującego śledztwa. W książce „Hamish Macbeth i śmierć łajdaka” nie trudno się domyślić zarówno, kto jest podejrzanym, jak i jaki będzie przebieg akcji, zarówno wątku głównego, jak i pobocznych. Już po pierwszych stronach powieści czekamy jedynie na to, co się wydarzy, zamiast w napięciu oczekiwać rozwoju wydarzeń. Nie wszyscy bohaterowie są jednakowoż zarysowani, przez co uwaga czytelnika łatwo skupia się na jednym z nich i nawet bez celowego analizowania, kto może być zabójcą, skojarzenia same nasuwają się nam na myśl.

Nie oznacza to jednak, że książkę czyta się źle. Z pewnością nie jest to też strata czasu. Tom „Śmierć łajdaka”, choć nie jest wybitnie zaskakująca, a fabuła nie jest prowadzona po mistrzowsku, to jest dobrą rozrywką. To idealna pozycja na leniwy wieczór, gdy książka ma sprawić, że spędzimy miło czas, nie zajmując przesadnie naszych myśli i uwagi. Dużym atutem serii jest postać głównego bohatera – Hamisha Macbetha. Szkocki posterunkowy jest bowiem bardzo urokliwym osobnikiem, którego nie sposób nie lubić. Doceniam to, że autorka nie przesadziła i choć zbudowała dobrą i świetną postać, nie uczyniła z niej super bohatera i nie przypisała mu samych pozytywnych cech. Policjant jest świetnym spoiwem całej treści i nadaje smaku nawet słabszej historii. Plusem jest też umieszczenie akcji w nieco staroświeckim miasteczku urokliwej Szkocji, wśród wrzosowisk i pasterzy. Lubię ten styl i klimat sennych, brytyjskich wsi.

Choć tym razem M.C. Beaton nie zachwyciła mnie świetną fabułą czy nietuzinkowym rozwiązaniem akcji, to i tak dostarczyła mi dobrej rozrywki i przyjemnych chwil z książką. Uważam, że dla fanów lekkich kryminałów, które można przeczytać w jeden dzień, czy kilka wieczorów, seria Hamisha Macbetha jest pozycją obowiązkową.

Joanna Złomańczuk
(joanna.zlomanczuk@dlalejdis.pl)

M.C. Beaton, “Hamish Macbeth i śmierć łajdaka”, Edipresse Polska S.A



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat