Zbrodnie niemal doskonałe

Recenzja książki „Prawdziwe morderstwa”.
W małych spokojnych miasteczkach życie powinno być monotonne aż do granic możliwości. Powinno być.

Aurora Teagarden (to niepospolite imię i nazwisko przysporzyło jej wiele udręki) jest niczym nie wyróżniającą się bibliotekarką. Znana tylko z tego, że jej mama uważana jest na lokalną kobietę sukcesu. Aurora hobbystycznie uczestniczy w spotkaniach kółka „Prawdziwe Zbrodnie”, w którym wraz z grupą znajomych analizują morderstwa sprzed lat. Wszystko zmienia się w dniu, w którym ktoś postanawia omawiane zbrodnie wcielić w życie raz jeszcze. I tak członkowie „Prawdziwych morderstw” stają się głównymi podejrzanymi, ale też pierwszymi potencjalnymi ofiarami. A seryjny morderca wydaje się być nieuchwytny…

Miałam już przyjemność czytać jedną z książek Charlaine Harris. Pamiętam, że określiłam ją jako lekki i przyjemny kryminał. Myślę, że „Prawdziwe kłamstwa” można z czystym sumieniem zaliczyć do tego typu książek. Czytało się ją szybko i z przyjemnością, choć momentami odnosiłam wrażenie, że proporcje w tej opowieści zostały zaburzone.

Narracja prowadzona przez pierwszoplanową bohaterkę ma wiele zalet, jak chociażby to, że stajemy się świadkami kolejnych zdarzeń, zyskujemy konkretną perspektywę, no i oczywiście możemy poznać myśli i uczucia bohaterki. Wszystko to jednak sprawia, że Charlaine Harris osacza nieco czytelnika swoją bohaterką. A ponieważ Aurora jest na pierwszym planie, odnosiłam wrażenie, że sam wątek kryminalny schodzi na plan dalszy. Nie mogę jednak zaprzeczyć, że zbrodnia jest i to nie jedna.

Zakończenie książki mnie nie przekonało. Niby wszystko pasowało, niby była wartka akcja, niby element zaskoczenia, ale wszystko to jakoś się rozmyło. Złapałam się nawet na tym, że mniej uwagi poświęciłam temu, kto zabił, a więcej rozterkom miłosnym bohaterki.

Jeśli lubicie styl i lekkie pióro Charlaine Harris, to „Prawdziwe morderstwa” na pewno was nie rozczarują. Autorka ma rzadką umiejętność wciągania czytelnika w akcję na tyle, że nie rejestruje on upływającego czasu. Co prawda nie zaliczyłabym „Prawdziwych morderstw” do kanonu literatury kryminalnej, ale i tak uważam, że warto sięgnąć po tę opowieść. To jedna z tych książek, które bez zastanowienia mianuje się czytadłem idealnym na lato: relaksuje, bawi, nie nuży. Polecam więc wszystkim tym, którzy nie są złaknieni łamigłówek w stylu Agaty Christie.

Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)

Charlaine Harris, „Prawdziwe morderstwa”, Replika 2012



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat