A przecież dobrze wiemy, że w XXI wieku kobiety- wyemancypowane, pewne siebie, dzielnie walczące na rynku pracy, a jednocześnie sfrustrowane macierzyństwem, też potrafią znaleźć sobie kochanka.
Emily Giffin ma, oczywiście, jako autorka, prawo do kreowania takiej rzeczywistości, jaką zechce, ale świat nie jest tak jednobarwny, jakby się wydawało. Na szczęście bohaterki przez nią stworzone, nie są całkiem bezkrytyczne i potrafią same poszukiwać prawdy o miłości między mężczyzną a kobietą. Nie zmienia to jednak faktu, że „Siedem lat później”, to balsam na złamane serca zdradzonych i porzuconych żon, bo to z myślą o nich powstała powieść.
Tak jak może zrazić jednostronność spostrzeżeń, tak zdecydowanie na korzyść tej publikacji przemawia niezwykły talent pisarki do ubierania myśli we właściwe słowa. Niejednokrotnie w trakcie lektury może nam się nasunąć stwierdzenie - „tak właśnie bym powiedziała, tak właśnie bym pomyślała, tak bym zrobiła”. Widać, że Emily Giffin ma szeroką wiedzę odnośnie zachowań międzyludzkich i po prostu zna psychikę kobiet.
Nieuchronny upadek rodziny pisarka pozwala nam obserwować w małżeństwie Nicka i Tess. Przypadkowe poznanie tych dwojga wywraca ich świat do góry nogami. Już po sześciu miesiącach, stają na ślubnym kobiercu, tworząc szczęśliwy związek i wypowiadając magiczne słowa przysięgi małżeńskiej, które…obowiązują tylko przez siedem lat. Po tym czasie, jak to w życiu bywa, ich małżeństwo przytłacza szara codzienność. Małe i rozbrykane dzieci, zapracowany tata i nie do końca szczęśliwa mama-kura domowa, która porzuciła plany zawodowe dla dobra rodziny. Jak okazuje się po raz kolejny, to jest właśnie jedna z najczęstszych przyczyn rozpadu związku. Sfrustrowanie, brak czasu dla siebie, brak rozmów i oczywiście jedno wielkie niezrozumienie wzajemnych potrzeb- to prosta droga do poszukiwania szczęścia gdzie indziej. I dopiero wtedy zaczynają się problemy, o czym nie każdy chyba wie.
Emily Giffin stawia właściwe pytania przed swoimi bohaterkami. Czy można żyć ze świadomością, że była inna, ta trzecia? Ile razy będziemy sobie zadawać pytanie-dlaczego? Czy będziemy potrafili być znowu blisko, kochać się namiętnie, tak, jakby nic złego się nie wydarzyło? I w końcu najważniejsze pytanie- czy można przebaczyć komuś zdradę?
„Siedem lat później” to mądra opowieść o tym, co ludzie myślą, jakie są ich motywy w chwili, gdy decydują się na zdradę. Ciekawym sposobem na przedstawienie tematu, jest wprowadzenie przez autorkę dwóch narratorów, czyli żony i kochanki, które prezentują nam swój sposób myślenia. W ten sposób mamy pełen obraz sytuacji dwóch kobiet, związanych z jednym mężczyzną.
Powieść bardzo dobrze się czyta. Prowokuje do myślenia i do postawienia sobie samemu pewnych pytań, które nie są łatwe. Trudno przypisać tę książkę do konkretnych odbiorców. Z pewnością będzie ona najciekawsza dla kobiet i to takich, które żyją w podobny sposób jak Tess. Będą się one utożsamiać z jej problemami i być może spojrzą inaczej na swoje życie. Nie ukrywam, że taka lektura powinna być obowiązkowa dla mężczyzn, którzy czują się w swoim związku na zakręcie. Niestety, oni właśnie niechętnie sięgną po takie babskie czytadło, twierdząc, że to absolutnie nie dla nich. A szkoda!
„Siedem lat później” to historia banalna, ale przedstawiona w sposób niebanalny. Świetnie zdiagnozowana historia trójkąta miłosnego, rozebrana chirurgicznie na elementy pierwsze. Dobry styl, ciekawa fabuła, prawdziwe postaci, no i temat, niestety, bardzo aktualny.
Ewa Podleśna-Ślusarczyk
(ewa.podlesna@dlalejdis.pl)
Emily Giffin, „Siedem lat później”, Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2011
Komentarze