Ze śmiechem było jej do twarzy

Recenzja książki "Hanka Bielicka. Umarłam ze śmiechu".
W czasach srebrnego ekranu rzadko możemy zasmakować czegoś wyszukanego. A od śmierci Hanki Bielickiej jeszcze rzadziej.

Pomimo, że Hanka Bielicka nie żyje już kilka lat, pamięć o nie jest wciąż żywa. Zostało to wypracowane ciężką pracą, talentem i warsztatem rozwijanym przez dziesięciolecia. Nic dziwnego, że nadal powstają liczne działa na jej temat. Jednym z najnowszych jest książka Zbigniewa Korpolewskiego, którego losy przez wiele lat były połączone z losami Hanki Bielickiej, przez co stał się rzecznikiem jej życia po śmierci.

Koncentrując się na dziele, Zbigniew Korpolewski przez lata skazany autowyrokiem na pisanie tekstów dla wybitnych aktorów, zgrabnie wprowadza nas w meandry życia jednej z najwybitniejszych i najbardziej rozpoznawalnych artystek powojennej Polski. Dodatkowo, co warto wspomnieć, postać Hanki Bielickiej jest szkłem kontaktowym dla czasów, w których żyła główna bohaterka, aż do jej przedwczesnej śmierci w marcu 2006 roku. Językiem pełnym pasji i przejęcia zostajemy wprowadzeni do życia artystycznego Bielickiej. Liczne wtrącenia w postaci tekstów prezentowanych na scenie przez aktorkę dodatkowo budują klimat i nie pozwalają nam zapomnieć o jej występach. Zdjęcia artystki „starzeją się” wraz z opowieścią, ukazując ewolucje i dojrzewanie, jednocześnie budując klimat historii.

Książka nie jest przesadnie patetyczna, nadmiernie gloryfikująca życiorys głównej bohaterki. Rozbudowuje w czytelniku uczucia, które towarzyszyły zawsze przy występach aktorki – podziw i serdeczność. Jednocześnie nie jest tylko suchym świadectwem, a żywym obrazem jej istnienia, opowiadając o tym, jakim była człowiekiem i czego doświadczyła przez ponad 90 lat.

„Hanka Bielicka. Umarłam ze śmiechu” to świetna pozycja, która jest obowiązkowa dla wszystkich miłośników damy w kapeluszach. Nie można powiedzieć niczego złego o tej książce, bo daje świadectwo życia jednej z najwybitniejszych artystek polskiej sceny, dotykając legendy i stając w opozycji do dzisiejszej miernoty.

Semko Bayer
(semko.bayer@dlalejdis.pl)

Zbigniew Korpolewski. „Hanka Bielicka. Umarłam ze śmiechu”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2011



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat