„Ze Świętej Góry” – recenzja

Recenzja książki „Ze Świętej Góry”.
Podążając śladami zapisanej historii…

Bardzo długo zbierałam się do przeczytania tej książki. Nie byłam do końca pewna, czy ten gatunek i ta historia zafascynuje mnie na tyle mocno, że zechcę przeczytać ją całą. Podjęłam jednak wyzwanie i szczerze, nie żałuję. Książkę czytałam dość długo. Nie dlatego, że była nudna, ale dlatego, że musiałam mieć odpowiedni klimat do jej czytania.

Jest to spisana relacja z kilku podróży. Wizyta w Izraelu, Egipcie, czy Turcji. Autor na samym wstępie wspomina o czasie w jakim powstała ta książka i pisał ją dokładnie cztery lata. Miał wielu pomocników, ale to co tam przeżył i zobaczył na zawsze zostanie w jego pamięci.

William Dalrymple jest szkockim pisarzem. Dzielnym szkockim pisarzem, który interesuje się historią i sztuką Indii. Jego zainteresowania krążą także wokół Afganistanu i Pakistanu.

„Ze Świętej Góry” to książka dla kogoś, kto miłuje historię. Dla kogoś, kto lubi politykę i jednocześnie religię.

Świat bizantyjski próbuje podbić dwóch mnichów, Sofroniusz Sofista i Jan Moschos. Pragnęli poznać kulturę, religię i politykę tamtego świata. Poznać historię i dowiedzieć się co miało tak naprawdę wpływ na kształtowanie się tego kraju. Był to rok 587 naszej ery. 1500 lat później Dalrymple wykorzystując zapiski Jana i Sofroniusza próbuje pójść tym samym szlakiem i odkryć to samo czego doświadczyli oni.

„Gdyby ktoś pewnego wiosennego dnia 578 roku naszej ery siedział na skalistej skarbie, skąd rozciągał się widok na Betlejem i jego okolice, zobaczyłby dwie postacie z kijami w dłoniach wyruszające na wędrówkę, mijające właśnie bramę okazałego monasteru Świętego Teodozjusza. Owa dwójka – stary mnich o siwej brodzie i jego wyprostowany, poważny z wyglądu i na pewno znacznie młodszy towarzysz – kierowała się przez bezdroża Judei na południowy wschód, ku Aleksandrii, bajecznie bogatemu portowi- metropolii.”

Był to właśnie początek historii dwóch mnichów i tą samą drogą wyrusza autor opisując wszystko to, co widział. Wojnę domową w Turcji, zamieszki na Zachodnim Brzegu Jordanu, bunty w Egipcie.

Książka godna polecenia, choć nie ukrywam, że troszkę nie mój klimat. Jednak są miłośnicy historii i na pewno dla nich będzie to niezwykła podróż jaką funduje autor. Podróż odważna i zaskakująca. Przenosi naprawdę do tamtych miejsc i chwilami możemy poczuć ten sam dreszcz jaki czuł na autor podróżując.

Monika Pawlak
(monika.pawlak@dlalejdis.pl)

William Dalrymple, „Ze Świętej Góry”, Warszawa, NOIR SUR BLANC, 2017



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat