Aramor to małe miasteczko, położone tuż obok wielkiego lasu. W tym miasteczku mieszka trójka znajomych: Red (powszechnie nazywana tak z uwagi na swój czerwony płaszczyk), Ellis i Sabine. Nie są jednak sobie bliscy – Red nie ma przyjaciół, uważana jest za odludka. Trzyma się na uboczu, ma problemy z koncentracją, a ukojenia szuka w lesie, wędrując do babci, która mieszka poza granicami miasteczka. Ellis to popularny chłopak, który ma wszystko. Otoczony przyjaciółmi, flirtujący z najładniejszą w miasteczku dziewczyną, wysportowany, faworyzowany. Sabine z kolei to uważna obserwatorka; wie, z kim warto się zadawać, aby było to dla niej opłacalne. Chciałaby realizować swoje pasje, jednak konwenanse społeczne skutecznie rzucają jej kłody pod nogi. Sabine ma w sobie jednak wiele determinacji.
W miasteczku panuje nerwowa atmosfera. Wszyscy mają żywo w pamięci wydarzenia sprzed kilku lat, gdy w pobliskim lesie grasował wilk, który zabił kilka osób. Wilk zaczyna powoli obrastać legendą, aż do czasu, gdy atakuje ponownie. Blady strach pada na mieszkańców. A ich reakcje w obliczu czyhającego zagrożenia, w stosunku do ofiary bestii, są fascynującym studium przypadku.
„Żeby cię lepiej widzieć” to re-telling popularnej bajki o Czerwonym Kapturku. Tę historię znają wszyscy, ale na pewno nie w takim wydaniu. Gina Blaxill na fundamentach historii o złym wilku i małej rezolutnej dziewczynce, zbudowała opowieść pełną mrocznego klimatu.
I ta gęsta atmosfera małego miasteczka była moim zdaniem najmocniejszym atutem tej książki. Rozgrywające się wydarzenia poznajemy z trzech perspektyw naszych głównych bohaterów. Narracja budowana jest w taki sposób, że mimo dość skąpych informacji (a może właśnie dlatego) łatwo jest popuścić wodze fantazji. Dokąd zmierza ta opowieść, czy faktycznie możemy liczyć na bajkowe, szczęśliwe zakończenie?
To była bardzo ciekawa książka. Choć historię o Czerwonym Kapturku oczywiście znam, to tę wersję odkrywałam z niesłabnącym zaangażowaniem. Podobał mi się wykreowany świat, silne elementy psychologiczne i socjologiczne, wykreowanie bohaterów (zarówno tych głównych, jak i drugoplanowych), miasteczko z dawnych lat, gdzie królują tradycyjne zawody, takie jak piekarz czy młynarz. Gdzie każdy ma swoja rolę do odegrania. Gina Blaxill wiarygodnie namalowała obraz małomiasteczkowej społeczności, w której tak łatwo o ostracyzm społeczny, a niefrasobliwie rzucone słowo może sprowadzić prawdziwe nieszczęście.
Spędziłam z tą książką bardzo przyjemny czas aż do momentu, gdy nie zaczęłam poznawać zakończenia. Niestety, choć być może spójne z całą historią, nie przypadło mi do gustu. To moja osobista preferencja, że wolałabym, aby rozwiązanie poszło w innym kierunku. Mimo to, zdecydowanie książkę polecam. Tylko pamiętajcie, że to bajka dla tych, co się lubią bać…
AP
(biuro@dlalejdis.pl)
Gina Blaxill, „Żeby cię lepiej widzieć" Wydawnictwo Słowne, 2022
Komentarze