„Żerca” - recenzja

Recenzja książki „Żerca”.
Potężna dawka kobiecego wsparcia i przyjaźni okraszona słowiańską nutą oraz przedstawiona w humorystyczny sposób to przepis na sukces. Tak w skrócie można opisać serię „Kwiat paproci”.

„Żerca” to trzeci tom wyśmienitej sagi, która zwojowała polski rynek. „Szeptucha” i „Noc kupały” to dwa pierwsze tomy wprowadzające oraz rozwijające fabułę. Ostatnia część rozpoczyna się od... kłopotów. Gosia ma do spłacenia dług. Nie będzie to prosty proces, ponieważ Swarożyc pomaga tylko w sytuacjach wyjątkowych. Główna bohaterka musi zmagać się również z niebezpieczeństwem, jakie czyha na jej przyjaciółkę Sławę (mimo że obie są obecnie skłócone). Objawia się ono w postaci myśliwego, który marzy o upolowaniu nadprzyrodzonych stworzeń, a rusałka jest idealna kandydatką.  Na domiar złego nie wiadomo, co się dzieje z ukochanym Mieszkiem. Pod jego nieobecność inny mężczyzna chce walczyć o względy Gosławy. Wszystkie problemy wyskakują jak królik z kapelusza, a nasza dzielna bohaterka będzie musiała pokazać na co ją stać. Czy Gosia odzyska ukochanego Mieszka? A może ulegnie zalotom innego mężczyzny? Czy babska przyjaźń będzie na tyle silna, żeby pokonać wszystkie przeciwności losu?

Wyczekiwany „Żerca” nareszcie zawitał na półki polskich księgarni. Bardzo czekałam na kolejne przygody Gosławy i jej znajomych. Autorka piszę w taki sposób, że bardzo szybko można zżyć się z bohaterami. Słowiańskie wierzenia jeszcze bardziej pogłębiają ten stan. Moje zainteresowanie serią rośnie z tomu na tom. Jestem zachwycona zamysłem fabuły jaki przedstawiła Katarzyna Berenika Miszczuk. Jest bardzo oryginalna oraz zupełnie inna niż to, co oferuje czytelnikowi rynek wydawniczy. Demony i wampiry to już przeżytek. Słowianie mają wiele ciekawych baśni oraz bóstw, które zasługują na uwagę. Bogowie to odzwierciedlenie natury, a są tak samo kapryśni jak przedstawiciele innych wierzeń.

Gosia radzi sobie jak może. Przygody, które przeżyła w „Nocy Kupały” odcisnęły na niej swoje piętno. Główna bohaterka stara się odbudować wiarę w siebie oraz bliskie jej osoby. Jedynym wyjściem jakie widzi, jest oddanie się pracy. Razem z Babą Jagą wpadają w wir działań. Robią wszystko, aby nie myśleć o bolesnych wspomnieniach, które cały czas powracają. Nieoczekiwany wyjazd Mieszka oraz zdrada Sławy są jak cierń w sercu. Gosia straciła nagle dwie osoby, którym najmocniej ufała. Urozmaiceniem jest młody żerca, który pojawił się w Bielanach, ale spłata długu u Swarożyca oraz oskarżenia o morderstwa przyćmiewają każdą radość. Nikt nie lubi być bezpodstawnie oskarżany, a już na pewno nie szeptucha.

Gosia stała się kobietą z krwi i kości. Nie poddaje wszystkiego pod wątpliwość, ale wierzy oraz systematycznie rozpracowuje problemy. Nareszcie pogodziła się z losem oraz czerpie z niego korzyści, a nie tylko marudzi. Przeszkadzało mi to trochę w poprzednich częściach. Były momenty, kiedy zachowywała się jak rozkapryszona mała dziewczynka. Aż chciało się ją przerzucić przez kolano i porządnie „sprać”. Bohaterka dorosła; pokazała, jaka jest naprawdę. Oczywiście nie zabrakło jej specyficznego poczucia humoru, który niejednokrotnie wywołuje salwy śmiechu. Gosława nareszcie stała się taka, jaka być powinna – dorosła, ale z charakterkiem. Jej wyskoki wynikają z charakteru, który pokochałam. Podczas czytania odniosłam wrażenie, że Baba Jaga nareszcie poczuła, że Gosia jest gotowa na przejęcie sterów. Daje jej więcej swobody oraz odpowiedzialności. Czekałam na moment kiedy stanie się „prawdziwą sobą”. Autorka sprawiła mi ten prezent w ostatniej części serii.

Akcja w książce nie jest rozłożona równomiernie, ale autorka przyzwyczaiła już czytelników do takich działań. Na początku czuć zwyżkę tempa, po której następuje chwilowa stagnacja. Prawdziwa cisza przed burzą rozpętuje się pod koniec powieści, a  zakończenie jest wisienką na torcie. Jeszcze długo po zamknięciu książki siedziałam z wypiekami na twarzy. Chciałam wystosować natychmiastowy apel, że ja pragnę już teraz, natychmiast czwarty tom! Tego nie można robić człowiekowi! To powinno być karalne...
Fantastyczna fantastyka – tak opisuję serię. Nie przeszkadzają mi nawet wstawki z typowych obyczajówek. Autorka w bardzo ciekawy sposób splata te dwa nurty dając rozrywkę na parę wieczorów. Nie obyło się również bez romansu, ale ten został przedstawiony w przystępny sposób. Nie przejmuje władzy nad fabułą.

Podsumowując: Powieść to słowiańska nuta, którą powinien poznać każdy fan fantastyki. Uważam, że na pewno się nie zawiedzie, a wręcz przeciwnie - poczuje świeżość w ukochanym gatunku. Ciekawie została przedstawiona tradycja, która opiera się na dużej wierze, a interesujący klimat jest wzbogacony o nietuzinkowe postacie. Kocham Katarzynę Berenikę Miszczuk i czekam na kolejny tom.

Katarzyna Gnacikowska
(katarzyna.gnacikowska@dlalejdis.pl)

Katarzyna Berenika Miszczuk, „Żerca”, Warszawa, Wydawnictwo W.A.B., 2017



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat