„Zeszłoroczny śnieg” to niewielkich rozmiarów powieść, w której mieszają się rozmaite uczucia. Tytuł pochodzi od cyklu artykułów pisanych przez głównego bohatera dotyczących osób zmieniających całkowicie swoje dotychczasowe życie, mających świadomość jak szybko można je stracić. On – Włodek Barski – dziennikarz, który przeżył w swoim życiu już dwa poważne rozstania, zarówno z żoną, jak i z kobietą, z którą później się spotykał. Zarówno w pierwszym, jak i drugim związku prędzej czy później zostawał sam. Ona – Marianna – próbuje pozbierać się po tragicznej śmierci swojego męża. Przypadek sprawia, że bohater przyjeżdża w sprawach zawodowych do prowadzonego przez Mariannę hotelu. Niemal od pierwszego wejrzenia darzy ją uczuciem.
Główni bohaterowie zmagają się z rozmaitymi uczuciami. Dla jednego z nich nieszczęściem jest fakt zakończenia kolejnego związku, dla drugiego śmierć najbliższej osoby, ale jak już wiadomo tragedia tragedii nie równa i dla każdego to słowo oznacza coś innego. Autorka skupia się w znacznej mierze nad przeżyciami Władka i Marianny. Nie jest dla niej tak bardzo istotny wygląd czy dokładny opis przedstawianych wydarzeń. Zauroczenie, poczucie beznadziejności przeplatają się ze sobą, co sprawia, że książka staje się jeszcze bardziej wyjątkowa. Na 110 stronach czytelnik może znaleźć tyle emocji, żalu i nadziei, że po przeczytaniu ich odnosimy wrażenie iż jesteśmy po lekturze równie wspaniałej, ale znacznie większej objętościowo powieści. W pewnej mierze można zakwalifikować „Zeszłoroczny śnieg” do prozy refleksyjnej.
Część fabuły stanowią rozważania głównego bohatera nad tolerancją. Temat ten jest zresztą powodem, dla którego przyjechał do hotelu Marianny. Wnioski z jego przemyśleń nie prowadzą jednak do stwierdzenia co jest moralne a co nie, a do rozważań nad istotą pracy dziennikarskiej. Dopada go bowiem wypalenie zawodowe, pisze z coraz większą niechęcią, na co zresztą mają wpływ jego przeżycia. Zauważa, że nie potrafi już myśleć w oderwaniu od poszukiwań kolejnego tematu do artykułu. Marianna z kolei, mimo że w oczach czytelnika doświadczyła największej tragedii, zdaje się być najbardziej dojrzałą bohaterką. Nie skarży się na los, a jej przemyślenia stanowią wskazówkę do działania dla otaczających ją ludzi.
„Zeszłoroczny śnieg” - kolejna powieść Bożeny Woźniakowskiej-Klich – to książka, po którą bez wątpienia warto sięgnąć. Pokazuje ona jak zagmatwane potrafią być cudze losy i jak znaczenie słowa tragedia zmienia się w zależności od tego kto jej doświadczył. Co więcej doświadczenia zarówno pierwszoplanowych, jak i drugoplanowych postaci sprawiają, że każdy czytelnik, który doświadczył w swoim życiu jakiegoś nieszczęścia może odnaleźć w niej coś dla siebie. Związek dwojga ludzi po trudnych przeżyciach – czy to może się udać? Dowiecie się sięgając po „Zeszłoroczny śnieg”.
Karolina Magdziarz
(karolina.magdziarz@dlalejdis.pl)
Bożena Woźniakowska-Klich, „Zeszłoroczny śnieg”, Novae Res, Gdynia 2015
Komentarze