Powieść, o której dzisiaj będę pisać, od samego początku mnie zaintrygowała. Tajemnicza okładka, przedstawiająca wytworną damę na jaskrawo zielonym tle, z czymś w rodzaju kwietnego kapelusza na głowie, bez widocznej twarzy, od razu wprawia nas w wyjątkowo zagadkowy nastrój. Jeszcze nie znając treści książki można się domyśleć, że jej głównym tematem będzie poszukiwanie własnej tożsamości – własnej twarzy, ukrywanej pod przeróżnymi maskami i zasłonami. Z całkowitą pewnością i szczerością mogę powiedzieć, że jeszcze zanim zaczęłam wczytywać się w kolejne strony publikacji, to już byłam w niej zakochana.
Dwie siostry – Matylda i Julia to prawdziwe przeciwieństwa. Matylda – troszkę wyobcowana, nie wyróżniająca się niczym szczególnym, bez perspektyw i ambicji, tkwiąca w nieudanym małżeństwie, zawsze żyje w cieniu swojej z pozoru doskonałej siostry. Julia – piękna, podziwiana, pewna siebie, niespokojna, zawsze ukrywa swe niepowodzenia i szuka pocieszenia w kieliszku. Wyciąganie brudów przeszłości, zderzenie z najtrudniejszymi relacjami w życiu i reliktami dzieciństwa pozwolą głównej bohaterce odkryć siebie na nowo i znaleźć własną tożsamość, a dzięki temu wreszcie zacząć żyć szczęśliwie – własnym życiem.
Z tytułową sosną ma do czynienia wielu z nas. Za tym pojęciem kryje się pewność siebie, samoakceptacja, ambicje, miłość czy nawet chęć do życia. Razem z Matyldą przechodzimy trudną drogę – od marazmu i wycofania do odnalezienia własnego „ja”. Książka Katarzyny Ryrych to mistrzowska powieść terapeutyczna i psychologiczna. Za kolejnymi zdaniami kryje się ścieżka, którą powinien podążać każdy, kto czuje się w swoim świecie zagubiony. To wędrówka po naszym wnętrzu, pozwalająca wniknąć w najgłębsze zakamarki i wyciągnąć na światło dzienne to, co przez lata ukrywa nas w cieniu trudności, bólu i cierpienia, skrzętnie upychanego w sercu od dziecka. Bez tego nie będziemy w stanie odnaleźć siebie i zacząć żyć naprawdę.
Zapytacie pewnie, czy książka może nas w jakiś sposób popchnąć do dobrej zmiany – zwłaszcza tak trudnej, jak odkrycie własnej tożsamości. Ja jestem przekonana jednak, że właśnie takie historie, w których z każdym kolejnym przeczytanym zdaniem coraz bardziej utożsamiamy się z główną bohaterką i razem z nią wędrujemy w stronę naszego prawdziwego „ja”. Czy warto? Na to pytanie już sami musicie sobie odpowiedzieć.
Katarzyna Kubiak
(katarzyna.kubiak@dlalejdis.pl)
Katarzyna Ryrych, „Zginęła mi sosna”, Wydawnictwo MG 2017
Komentarze