W tej części autorka stawia na znane z poprzednich tomów Klementynę i Malwinę, którym każe połączyć siły. Bohaterki otrzymują tajemniczą wiadomość e-mail, powodującą, że obie wyruszają do Puszczykowa - miejsca owianego złą sławą z powodu rzekomej klątwy rzuconej tam na mieszkańców przez ostatnią spaloną wiedźmę, a obecnie stanowiącego scenę zagadkowych zabójstw. Czy Puzyńskiej uda się połączyć te dwie sprawy w spójną całość?
Tym razem czytelnik otrzymuje powieść z kilkoma liniami czasowymi, a zatem liczba bohaterów znacznie nam się powiększa: skakanie między teraźniejszością i przeszłością pozwala na wprowadzenie nowych postaci a także na nadanie całości nowej perspektywy, przez co książka zyskuje trochę oddechu, pozwalając nam wyjść poza schematy sagi o Lipowej. Trzeba jednak zaznaczyć, że autorka nie zawsze w pełni panuje nad mnogością wprowadzanych wątków, przez co czasami czytelnik może się nieco pogubić.
Akcja jak zwykle dynamicznie gna strona po stronie, wątki mnożą się z każdym kolejnym rozdziałem, co powoduje, że w pewnym momencie wytężamy uwagę, by nie zgubić się w wątkach: starej klątwy, nawiedzonego wąwozu, niewyjaśnionego zaginięcia małej dziewczynki czy też współczesnej serii zabójstw. Puzyńska z wprawą mnoży motywy znane nam z innych powieści, ale łączy je w całkiem świeży i zaskakujący sposób, doprawiając wierzeniami ludowymi, a także współczesnymi bolączkami społecznymi.
„Zgłoba” od pierwszej trony porywa swoich stałych czytelników (tych nowych zachęcam raczej do sięgnięcia po początkowe tomy), oferując im dobrze znane klimaty, bohaterów z którymi zdążyli się już zaprzyjaźnić, a także specyficzny sposób prowadzenia narracji: gęsty od tajemnic, dosyć mroczny i miejscami makabryczny klimat, to coś czym Puzyńska zdobyła sobie spore grono wiernych miłośników grubaśnych kryminałów.
Całość jest odpowiednio mroczna, tajemnicza, a zagadka wyjaśniona w sposób, który nie obraża inteligencji czytelnika. Pytanie jedynie, czy nie jest to odpowiedni moment, by zamknąć sagę i zacząć przygodę z nowymi bohaterami? Ileż w końcu można czytać o tych samych postaciach, w praktycznie tych samych dekoracjach?
Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)
Katarzyna Puzyńska, „Zgłoba”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2023
Komentarze