„Zgłoba” – recenzja

Recenzja książki „Zgłoba”.
W piętnastym tomie trudno jest zaskoczyć czytelnika jakimikolwiek szokującymi rozwiązaniami fabularnymi, czy też wprowadzić jakieś novum do świata przedstawionego. To raczej moment na zakończenie serii lub utrzymanie jej dotychczasowego poziomu. Jak wypada zatem „Zgłoba” ?

W tej części autorka stawia na znane z poprzednich tomów Klementynę i Malwinę, którym każe połączyć siły. Bohaterki otrzymują tajemniczą wiadomość e-mail,  powodującą, że obie wyruszają do Puszczykowa - miejsca owianego złą sławą z powodu rzekomej klątwy rzuconej tam na mieszkańców przez ostatnią spaloną wiedźmę, a obecnie stanowiącego scenę zagadkowych zabójstw. Czy Puzyńskiej  uda się połączyć te dwie sprawy w spójną całość?

Tym razem czytelnik otrzymuje powieść z kilkoma liniami czasowymi, a zatem liczba bohaterów znacznie nam się powiększa: skakanie między teraźniejszością i przeszłością pozwala na wprowadzenie nowych postaci a także na nadanie całości nowej perspektywy, przez co książka zyskuje trochę oddechu, pozwalając nam wyjść poza schematy sagi o Lipowej. Trzeba jednak zaznaczyć, że autorka nie zawsze w pełni panuje nad mnogością wprowadzanych wątków, przez co czasami czytelnik może się nieco pogubić.

Akcja jak zwykle dynamicznie gna strona po stronie, wątki mnożą się z każdym kolejnym rozdziałem, co powoduje, że w pewnym momencie wytężamy uwagę, by nie zgubić się w wątkach: starej klątwy, nawiedzonego wąwozu, niewyjaśnionego zaginięcia małej dziewczynki czy też współczesnej serii zabójstw. Puzyńska z wprawą mnoży motywy znane nam z innych powieści, ale łączy je w całkiem świeży i zaskakujący sposób, doprawiając wierzeniami ludowymi, a także współczesnymi bolączkami społecznymi.

„Zgłoba” od pierwszej trony porywa swoich stałych czytelników (tych nowych zachęcam raczej do sięgnięcia po początkowe tomy), oferując im dobrze znane klimaty, bohaterów z którymi zdążyli się już zaprzyjaźnić, a także specyficzny sposób prowadzenia narracji: gęsty od tajemnic, dosyć mroczny i miejscami makabryczny klimat, to coś czym Puzyńska zdobyła sobie spore grono wiernych miłośników grubaśnych kryminałów.

Całość jest odpowiednio mroczna, tajemnicza, a zagadka wyjaśniona w sposób, który nie obraża inteligencji czytelnika. Pytanie jedynie, czy nie jest to odpowiedni moment, by zamknąć sagę i zacząć przygodę z nowymi bohaterami? Ileż w końcu można czytać o tych samych postaciach, w praktycznie tych samych dekoracjach?

Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)

Katarzyna Puzyńska, „Zgłoba”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2023



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat