Po zetknięciu się z tą książką od razu zwraca uwagę jej objętość. 840 stron sugeruje, że będzie to dokładna analiza politycznej kariery Baracka. Tym bardziej, że na grzbiecie książki możemy znaleźć także wiele sugerujący dopisek "Tom 1". Rozpoczęłam więc lekturę "Ziemi obiecanej" pełna oczekiwań.
Po pierwszych kilkunastu stronach odniosłam wrażenie, że książka ma przemyślaną narrację. Taką, w której autor od początku wie, do czego zmierza, co zaplanował sobie wcześniej, jak rozłożyć akcenty i jak pokierować uwagą czytelnika. Na samym końcu zagadka poniekąd się rozwiązuje, kiedy to Barack Obama w podzękowaniach wspomina o wszystkich osobach, które pomogły mu w napisaniu i nadaniu ostatecznego kształtu książce. Sztab byłego prezydenta jak zawsze na posterunku.
Przyznać jednak muszę, że bez względu na wymuskaną formę (albo właśnie dzięki temu) przez tę książkę się właściwie płynie, nie zważając na jej gabaryty. Obama snuje swoją opowieść w przemawiającym do czytelnika, lekko gawędziarskim stylu. I nawet jeśli tłumaczy bardziej skomplikowane, zawiłe zjawiska, robi to w niezwykle strawny sposób.
Mimo dość gładkiej narracji i laurki wystawianej swoim współpracownikom (co, przyznaję, wzbudzało we mnie pozytywne uczucia, pokazuje bowiem, że Obama nie zapomniał o tych, którzy na codzień stali w cieniu, pomagając mu), w książce zdarzały się też fragmenty rozliczenia mniejszych lub większych błędów. Nie tylko swoich, ale też swoich kolegów z partii. To odświeżające fragmenty, obawiałam się bowiem, że Barak podejdzie do swojej książki bardzo jednostronnie, grożąc palcem jedynie politycznej konkurencji.
Nie jest to niestety ksiażka, w której mamy okazję poznać Obamę jako człowieka. Do ostatniej strony pozostaje politykiem, ostrożnie dobierajac słowa i przywoływane zdarzenia; utrzymując pewien dystans między sobą a czytelnimiem. Pewnie jest jeszcze za wcześne na większą szczerość. Barack nie odchodzi na emeryturę, wciąż pozostaje aktywny w przestrzeni publicznej. Trudno więc od niego wymagać, by sam sobie podkładał kłody pod nogi. A jednak trochę żal, że "Ziemia obiecana" (z wyjątkiem kilku fragmentów) jest taka poprawna politycznie.
"Ziema obiecana" to książka, którą z pewnością warto przeczytać. Poza możliwością towarzyszenia Barackowi, ukazuje ona pewne mechanizmy władzy, konsekwencje podjętych decyzji, wpływ mediów i to jak bolesne bywa zderzenie ideału z rzeczywistością. Pozycja obowiązkowa dla fanów Baracka i jego prezydentury, dla pozostałych – książka, na której zdecydowanie można zawiesić oko.
AP
(biuro@dlalejdis.pl)
Barack Obama, "Ziemia obiecana", Wydawnictwo Agora, Warszawa, 2021
Komentarze