To nie była moja pierwsza książka tej autorki, którą przeczytałam. Nie ukrywam, że nie do końca pasowała mi jej twórczość, jednak tym razem mile mnie zaskoczyła.
Kolejny raz spotykamy się z profilerem Hubertem Meyerem. Stojąc na czele nowopowstającego Wydziału Wsparcia Dochodzeń podejmuje się „zimnej sprawy”, która już od dawna jest zamknięta. Tym razem będzie to najdziwniejsza ze wszystkich spraw, jakie prowadził. W opowieści pojawia się wątek religijny, a mianowicie sekty. Rytuały, artefakty, koty i inne wątki zaintrygują każdego. W książce zaczynamy od odkrycia zwłok w jednej z willi na poznańskim Sołaczu. Trop sposobu pochówku prowadzi do lokalnej sekty. Próba dowiedzenia się czegoś od mieszkańców tej dzielnicy kończy się fiaskiem. Potencjalni świadkowie mają zmowę milczenia i nierzadko wolą śmierć niż ujawnienie prawdy.
Tak niestety dzieje się w małych społecznościach, kiedy wszyscy widzą, ale nikt nie wychyla się, ponieważ się boi albo co gorsza sam jest w to wmieszany.
Możemy obserwować życie rodzinne bohaterów: siostra od siedmiu lat nie ma kontaktu z bratem. Jej małżeństwo oparte jest nie na miłości, lecz na wygodzie. Jak często spotykamy się z takimi małżeństwami zawieranymi dla pieniędzy czy pozycji? Tutaj bohaterka wychodzi za mąż za o wiele starszego do siebie mężczyznę. Odcina się od rodziny. Po latach, kiedy jej małżeństwo jest już fikcją, rozwodzi się i wraca w rodzinne strony. W książce trafiamy na wiele, nie tylko rodzinnych tajemnic.
Książka jest napisana w ciekawy sposób. Pojawia się wiele wątków, ale nie tracimy z oczu całości. Jak dotąd, nie byłam wielką fanką twórczości Bondy, ale wrócę do jej książek. Autorka trzyma nas w napięciu, odsłaniając coraz to inne karty. Ja do ostatniej strony typowałam innego sprawcę. Polecam!
Evelina Bienek
(evelina.bienek@dlalejdis.pl)
Katarzyna Bonda, „Zimna sprawa”, Warszawa, Muza, 2022
Komentarze