Przekonuje się o tym Marzena, żona swojego męża. Ozdoba znawcy literatury francuskiej, który w wielu sytuacjach daje jej odczuć, że jest gorsza i głupsza, niż on i jego znajomi. Marzena znosi to wszystko dzielnie, racjonalne myślenie skutecznie przyćmiewa miłość. Ona sprawia, że bohaterka tkwi w związku z Arturem. Gotuje, to co mąż sobie zażyczy. Ubiera się w to, w czym on uważa, że jest jej do twarzy. Czyta to, co podsuwa jej małżonek, by nie odstawała od towarzystwa. Uprawiają seks, kiedy on ma ochotę. I tak w kółko. Klasyczna toksyczna relacja, która z czasem przeradza się w brutalną, psychiczną walkę. Walczy ona, gdy zamykana za karę w piwnicy, zaczyna mieć wizje. I walczy on, gdy nie potrafi wytłumaczyć, jaka siła kazała mu ją znieważyć, uderzyć czy wreszcie nawet zgwałcić.
Ów wizje Marzeny nie są tylko jedynie wytworem wyobraźni, choć początkowo można odnieść takie wrażenie. Bohaterka szybko weryfikuje je z rzeczywistością, zaczyna drążyć w przeszłości. I okazuje się, że willa do niej niejako przemawia. To tu Marzena w snach i wizjach widuje Ewę, jej chłopaka, rodziców i życie w PRL-u. Nie rozumie, dlaczego, dopóki nie okazuje się, że Ewa istniała naprawdę. I wiodła żywot nie do pozazdroszczenia właśnie w owej willi, u boku partyjnego dygnitarza, który traktował ją jak własność. Podobnie jak Artur Marzenę...
Wraz z rozwojem fabuły zagłębiamy się w dzieje Ewy, jednocześnie śledząc losy Marzeny. Ich losy zdają się być naznaczone mnóstwem podobieństw. A zamieszkanie Marzeny akurat w tej willi wydaje się zrządzeniem losu w słusznym celu. Bohaterka bowiem odkrywa dramatyczne dzieje, jakie miały miejsce w domu, przy okazji poznając i analizując własną przeszłość, wcale nie różową.
„Willa” to książka serwująca potężną dawkę emocji. Magdalena Zimniak kreśli portrety kobiet o ogromnej sile wewnętrznej, odważnych, choć upadlanych przez małżonków, torturowanych psychicznie i cieleśnie. Mamy tu paletę ludzkich zachowań, toksycznych relacji podszytych lękiem, miłością, odrazą, będących wynikiem knowań i poświęcenia. Okropnie smutne i przerażające to wszystko, ale przy tym stanowiące niezwykle intrygującą lekturę. W dodatku autorka mistrzowsko operuje retrospekcją. Nie sposób się pogubić, co często ma miejsce w powieściach, w których zazębiają się losy bohaterów ze współczesnych i zamierzchłych czasów. W „Willi” przeszłość łączy się z teraźniejszością i teraźniejszość z przeszłością. Sukcesywnie dopasowują się do siebie elementy wykreowanego świata, splatają się dzieje. A po lekturze całości niezwykle trudno wyrzucić z głowy myśl, czym przesiąknięte są mury, w którym nam przyszło żyć...
Katarzyna Stec
(katarzyna.stec@dlalejdis.pl)
Magdalena Zimniak, „Willa”, Janka Wydawnictwo 2010
Komentarze