Ciekawa i zarazem przerażająca wizja „Armagedonu” w polskim wydaniu, stara się współgrać z poetyckim stylem wypowiedzi, zamiłowaniem autora do rozważań nad sensem istnienia i przekonaniem, że prawdziwe zło tkwi w ludziach.
40-letni Piotr odnajduje szczęście u boku dużo młodszej od siebie Igi. Postanawia porzucić swe pełne rozczarowań życie i wraz z ukochaną wyjechać do jej rodzinnego miasta Szczecinka. Szczęście jednak nie trwa wiecznie i Iga po kilku miesiącach umiera na raka. Pogrążony w rozpaczy Piotr stara się odnaleźć w nowej rzeczywistości, w obcym mieście. Nie jest to łatwe, gdyż w Szczecinku zaczynają się dziać niewytłumaczalne zjawiska. Masowo giną ludzie i nikt nie jest w stanie im pomóc. Miasto pogrążone w chaosie i strachu, zostaje odcięte od reszty świata. Czy Piotrowi uda się przeżyć i czy zdąży rozwikłać zagadkę małego miasteczka?
Piotr Prokopiak miał ciekawy pomysł na powieść. Mroczna fabuła osadzona w polskich realiach, może nas przyprawić o dreszcze. Znajdziemy tu odwieczną walkę dobra ze złem, zemstę ponad wszystko, a także wiarę w nadprzyrodzone moce i zabobony. „Wzgórze wisielców” nie jest jednakże książką stricte fantasy, czy rodzajem thrillera. Uwypukliło się w niej bowiem zamiłowanie autora do poezji. Nie każdemu może się to jednak spodobać.
„Wzgórze wisielców” to książka zmuszająca do myślenia. Dla kogoś, kto nastawiony jest tylko na bierne czytanie, w celu „zabicia czasu”, może okazać się lekturą zbyt wymagającą. Zawarte w niej myśli, przesłania, rozważania natury egzystencjalnej, wyrażającej ból istnienia w odartym z piękna i dobra świecie, nie stanowią lekkiej lektury. Filozoficzne dysputy, religijne rozważania i poetyckie opisy, choć stanowią wartość samą w sobie, nie każdemu wydadzą się potrzebne w książce grozy.
„Wzgórze wisielców” staje się więc lekturą dla konkretnych czytelników. Dla tych, którzy oprócz dreszczyku emocji, chcą delektować się pięknem polskiego języka, poszerzaniem wiedzy i własnych horyzontów. Takich, których nie drażni czasem nadmierne skupianie się na opisach, bawienie się słowami, czy infantylność spostrzeżeń. Zawsze bowiem warto docenić próbę pisania wbrew powszechnemu nurtowi.
Ewa Podleśna-Ślusarczyk
(ewa.podlesna@dlalejdis.pl)
Piotr Prokopiak, „Wzgórze Wisielców”, Papierowy Motyl, Warszawa 2013
Komentarze