„Złodziej” – recenzja

Recenzja książki „Złodziej”.
Klasyczny kryminał osadzony w erze powstawania Hollywood. Filmy istnieją, ale największym wyzwaniem nadal jest połączenie obrazu z dźwiękiem. Czy pościg za techniką może być również dosłownie morderczy?

Isaac Bell czyli agent detektywistyczny powraca z kolejnego wykonanego zadania w Europie. Na statku, na którym płynie do USA, poznaje dwóch naukowców. Austriaka Franza Bismarka Beiderbecke oraz Amerykanina Clyde’a Lyndsa. Pomaga im dosłownie uratować życie. Przysługa przeradza się w poważniejszą sprawę, gdy jeden z nich ginie. Bell wraz ze swoim kolegą po fachu Archiem Abottem zabierają się za śledztwo. W całej historii nie bez znaczenia będzie również fakt, że żona Bella, którą Isaac poślubia na statku, zajmuje się reżyserią filmów. Filmy dźwiękowe bardzo długi czas stanowiły nie lada wyzwanie. Technika pozwalała na rejestrowanie tego co było przed kamerą. Jednak trzeba było podkładać dźwięk lub po każdej scenie informować o dialogach. Przełom na, który bardzo czekano, wymagał także zaangażowania wielu osób. Powstające nowe technologie często były wieloletnim procesem, w którym wiele osób miało swój udział. Podobnie było z wynalezieniem zapisu dźwięku i obrazu i właśnie na tym oparty jest „Złodziej” Cliva Cusslera.

Akcja dzieje się w 1910 roku. Isaac Bell wprawdzie pracuje jako detektyw, ale jest również spadkobiercą fortuny. Dzięki temu świat, w którym się obracamy, prawie zawsze pełen jest eleganckich dandysów, pięknych kobiet i wysmakowanej scenerii. Jak na prawdziwego bohatera przystało sam Bell jest równie elegancki, przystojny jak i utalentowany. Gdy trzeba odpowiednio się maskuje, ale również potrafi np. zagrać jako kaskader w powstającym filmie. „Złodziej” to kryminał napisany według sprawdzonych zasad. Zagadka, bójki, sekrety, morderstwa plus charakterystyczni bohaterowie. Wszystko w realiach początku XX wieku, kiedy zdaje się, że nawet gazeciarze wyglądali bardzo stylowo. Książka ma zatem wszystkie cechy, by stać się klasycznym kryminałem. I może dla niewymagających czytelników takim też będzie. Choć jest tutaj wiele ciekawych rzeczy, generalnie dobrze napisanych, dla mnie jednak za mało, by historia była bardzo wciągająca. Od razu poznajemy głównego oponenta. Również w odniesieniu do kolejnych wydarzeń jak i całej intrygi, często od razu wiadomo jak będą dalsze zwroty akcji i jaki będą miały charakter. Jeśli jednak czytelnik oczekuje klasycznego kryminału, w którym strzał pada w pierwszym akcie i czeka się na resztę do trzeciego, z całą pewnością się nie zawiedzie. „Złodziej” Cilive’a Cusslera to kolejny tom z serii więc zwolennicy mogą także sięgnąć do innych części przygód z detektywem Bellem.

Agnieszka Pater
(agnieszka.pater@dlalejdis.pl)

Cilve Cussler, Justin Scott „Złodziej” Wydawnictwo Amber 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat