Paloma Batton jest wnuczką hiszpańskich uchodźców, mieszkających na stałe we Francji. Dziewczyna od zawsze chciała pójść w ślady matki i tańczyć w balecie Opery Paryskiej. Niestety egzamin Palomy kończy się fiaskiem. Mimo przeciwności losu, bohaterka postanawia walczyć o swoje marzenie. Kiedy wydaje się, że jest w pełni skoncentrowana na osiągnięciu celu, staje się coś dziwnego. Paloma spotyka ducha kobiety, który wręcza jej złote kolczyki. Za sprawą prezentu, dziewczyna zaczyna interesować się historią własnej rodziny. Okazuje się, że jej bliscy skrywają przed nią wiele sekretów. Wszystko wskazuje na to, że Palomie ukazał się duch La Rusy, jednej z najsłynniejszych tancerek flamenco Dlaczego zjawa przekazała złote kolczyki Palomie? Czy dziewczyna udźwignie ciężar skrywanych przed nią tajemnic? I co zrobi, gdy dowie się, że jej dotychczasowe życie było oparte na kłamstwie?
Sama nie wiem co podkusiło mnie do sięgnięcia po „Złote kolczyki”. Z reguły nie czytam takich książek. Obyczajówki z tłem historycznym zawsze wydawały mi się nieco nudne. Przez pierwsze rozdziały przebrnęłam bez większego zachwytu. Denerwowała mnie prowadzona z różnych perspektyw narracja i wydawało mi się, że cała historia nie trzyma się kupy. Z racji tego, że musiałam tę pozycję zrecenzować, dzielnie czytałam kolejne strony. Z perspektywy czasu mogę napisać, że to była dobra decyzja. Nawet nie zauważyłam, kiedy powieść zaczęła mnie wciągać, a wszystkie elementy układanki stopiły się w jedną całość. Poważnie, ta książka jest naprawdę dobra! Dzięki wielowymiarowości, kobiecy czytelnik dostaje to, co lubi najbardziej. Poznamy sekrety, których istnienia byśmy nie podejrzewały, będziemy świadkami rodzącej się miłości i równie okrutnej zdrady. A wisienką na torcie są miejsca rozgrywanych zdarzeń: Paryż lat siedemdziesiątych i Barcelona w przededniu wojny domowej.
„Złote kolczyki” to jedna z tych książek, które mogę polecić z czystym sumieniem. Będzie powieścią idealną dla odbiorcy kochającego tajemnice i intrygi. Przypadnie do gustu także osobom lubiącym czytać o zamierzchłej przeszłości. Autorka odmalowała czytelnikom obraz nędzarzy i bogaczy, obraz skrywanych miłości i aranżowanych małżeństw, obraz wojny i rewolucji, która miała polepszyć byt biedaków. Z portretem dawnej Barcelony, Belinda Alexandra zestawia problemy dziewczyny żyjącej wiele lat później. I tak, zostaniemy obserwatorami pierwszego, niewinnego uczucia, walki o marzenie i próby poznania prawdy o własnej rodzinie. Sięgnijcie po złote kolczyki, a bardzo prawdopodobne, że fabuła porwie was tak, jak kroki słynnego flamenco.
Ilona Kowalska
(ilona.kowalska@dlalejdis.pl)
Belinda Alexandra, „Złote kolczyki”, wydawnictwo Albatros, Warszawa 2015
Komentarze