Kryminał to gatunek bardzo popularny. Z tego właśnie powodu ciężko wyróżnić się spośród mnogości autorów i opowiedzianych przez nich historii. Jeśli jednak solidną zagadkę opakujemy w formę komiksową, to powstanie coś świeżego i interesującego.
Arne Jysch napisał i narysował „Złoty Berlin” opierając się na książkowym bestsellerze autorstwa Volkera Kutschera, zatytułowanym „Śliska sprawa”. Cały cykl był także inspiracją dla serialu „Babylon Berlin”. Pojawia się zatem pytanie: Czy ten zabieg mógł się nie udać?
Wiadomo, że narracyjnie komiks musi rządzić się innymi prawami niż książkowa fabuła. Akcja musi toczyć się dynamicznie, a więc skróty są nieuniknione. Nie można przecież pozwolić na to, by czytelnik znudził się już w połowie lektury. Cała historia zaczyna się w momencie, gdy poznajemy głównego bohatera. Komisarz Gereon Rath zostaje dyscyplinarnie przeniesiony do Berlina. Trafia do wydziału obyczajowego. Prosta sprawa dotycząca szajki zajmującej się pornografią będzie początkiem ekscytującego śledztwa z morderstwem w tle. Czy Gereon Rath dokona właściwych wyborów i czy uda mu się wyjść z tarapatów bez najmniejszego szwanku?
Zarówno miłośnicy komiksu, jak i kryminału znajdą tu coś dla siebie. „Złoty Berlin” to kawałek solidnej powieści graficznej. Ilustracje utrzymane w czerni i bieli wprowadzają czytelnika w klimat międzywojennego Berlina. A treść? Muszę przyznać, że czytało się naprawdę fantastycznie. Arne Jysch doskonale wie, jak budować napięcie w tak nieoczywistej, bo komiksowej formie literackiej. Mroczny klimat, przemoc, trudne wybory, czyli kryminał retro w całej okazałości.
Jeśli chcecie zaskoczyć niebanalnym prezentem fana komiksu lub kryminalnych zagadek, to wybierzcie „Złoty Berlin”. Ta lektura przyniesie wiele doznań wzrokowych, ale i czytelniczych. Przyjemna rozrywka na długie, zimowe wieczory.
Anna Wasyliszyn
(anna.wasyliszyn@dlalejdis.pl)
Arne Jysch, „Złoty Berlin”, Warszawa, Wydawnictwo Marginesy, 2019
Komentarze