Choć świat zmienia się na naszych oczach, trudno jest spojrzeć na rozgrywające się wydarzenia z perspektywy, znaleźć ciąg przyczynowo-skutkowy, poznać większy obraz.
Wydawało się, że doświadczenia komunizmu i zimnej wojny skutecznie zraziły ludzi do autorytaryzmu. Zachłyśnięcie się demokracją było naturalnym następstwem. A jednak, zaledwie kilkadziesiąt lat później (patrząc na to z historycznego punktu widzenia to nie tak dużo czasu), wszystko zdaje się zataczać koło. Unia Europejska nie radzi sobie z zadaniem utrzymania jedności, jakie jej powierzono, a rozwój mediów i technologii paradoksalnie sprawił, że demagogia ma się lepiej niż kiedykolwiek.
Anne Applebaum próbuje więc rozłożyć te zjawiska na czynniki pierwsze; podejmuje się analizy sytuacji i wyznaczenia kierunku, w jakim zmierza świat. Do przeczytania tej książki nie trzeba było mnie zachęcać, wręcz nie mogłam doczekać się tej lektury. Teraz jednak, gdy jestem już po, nie do końca wiem, jak ją ocenić.
Przede wszystkim należy przyjąć, że jest to książka skierowana do bardzo konkretnego odbiorcy. Takiego, który ma poglądy podobne do autorki, być może dzieli podobne doświadczenia, na pewno jest wykształcony. "Zmierzch demokracji" pierwszym rozdziałem ("Sylwester") zniechęci do siebie tych, którzy m.in. wspierają obecną władzę w Polsce. Nie jest to więc książka bezstronna, możliwie obiektywna próba analizy sytuacji. Raczej jest to zbiór refleksji, obserwacji, doświadczeń, próba rozliczenia się z rzeczywistością. Nie czyni to tej ksiażki gorszą. Jest po prostu inna w odbiorze.
Poza polityką, która siłą rzeczy stała się główną bohaterką tej książki, do refleksji zmusza także odniesienie do tego, jak bardzo wpływa ona na relacje międzyludzkie, jak bardzo potrafi poróżnić tych, którzy kiedyś nazywali się przyjaciółmi. To ciekawe zjawisko, pokazujące jak bardzo nasze poglądy (nawet jeśli z czasem się zmieniają) definiują nasze otoczenie i życie towarzyskie.
Anne Applebaum biorąc na warsztat kondycję ustrojów i trendów politycznych z pewnością wykonała sporo pracy. Momentami miałam co prawda wrażenie, że można by było kopać głębiej, ale być może na taką pogłębioną analizę, z szerszym kontekstem społecznym, przyjdzie jeszcze czas. I choć temat "Zmierzchu demokracji" do łatwych nie należy i nie jest to lektura do poduszki, to jednak z pewnością jest to literatura intrygująca, fascynująca i wciągająca. Czyta się ją bardzo szybko, narracja utrzymana jest na wysokim poziomie. Właściwie widać, że autorka ma wyrobione pióro i warsztat.
Na koniec, warto wspomnieć o tym, że książka została bardzo ładnie wydana, z dbałością o szczegóły. To sprawia, że idealnie sprawdzi się na prezent i będzie ozdobą każdej biblioteczki.
AP
(biuro@dlalejdis.pl)
Anne Applebaum "Zmierzch demokracji. Zwodniczy powab autorytaryzmu" Wydawnictwo Agora, Warszawa 2020
Komentarze