Zmowa milczenia

Recenzja książki „Śladem zbrodni”.
Śmierć rodziców zawsze jest dla dziecka traumatycznym przeżyciem. Jest tym bardziej trudna, gdy oboje umierają w tym samym czasie, a w związku z ich śmiercią pojawia się więcej pytań niż odpowiedzi.

Kiedy dwadzieścia lat temu w jednym z paryskich apartamentów znaleziono martwe ciała pary agentów brytyjskich służb wywiadowczych, wszyscy byli w szoku. Z powodu nie do końca zrozumiałego rozkazu "z góry", bardzo szybko zakończono śledztwo dotyczące zabójstwa i ustalono najwygodniejszą dla wszystkich wersję- morderstwo, a następnie samobójstwo. Według oficjalnej wersji Bernard, będący kretem w MI6, zastrzelił Madeline, gdy dowiedział się o jej romansie, a następnie popełnił samobójstwo. Choć dla wielu brzmiało to mało prawdopodobnie, nikt nie miał śmiałości podważać decyzji władzy i kontynuować śledztwa na własną rękę. Do czasu. Bo oto pojawia się Beryl, dwudziestokilkuletnia córka Bernarda i Madeline, która postanawia odkryć, co tak naprawdę wydarzyło się tamtej nocy na placu Pigalle. Wyrusza zatem "Śladem zbrodni" aż do Paryża.

Tess Gerritsen jest autorką wielu świetnie recenzowanych kryminalnych romansów (czy też może romantycznych kryminałów). Również i tym razem pozostaje wierna tej formie powieści.

"Śladem zbrodni" to jednak, moim zdaniem, zdecydowanie bardziej kryminał niż romans. Co prawda już na pierwszych stronach wyraźnie wyczuwalna jest unosząca się w powietrzu miłość, ale nie przesłania ona wątków kryminalnych. I bardzo dobrze! Bo czy może być coś bardziej irytującego od akcji ciągle przerywanej kwiecistymi wyznaniami miłości? W tym przypadku udało się tego uniknąć. Tess Gerritsen ograniczyła się do zgrabnie wtrącanych rozterek samych zainteresowanych i kilku scen, które zręcznie zazębiają się z toczącą się akcją.

Fabuła książki jest bardzo przemyślana. Autorka z każdą chwilą odkrywa przed czytelnikami nowe fakty, zbliżając ich do poznania prawdy. Nie zapomina też o ”ślepych tropach”, które mają na celu zmylenie czytających i nakierowanie ich na fałszywy tok rozumowania. Zabawa w kotka i myszkę z czytelnikiem nie trwa jednak zbyt długo, w miarę trwania książki sytuacja się zagęszcza, a akcja rozwija coraz szybciej.

Bardzo spodobał mi się sposób w jaki Tess Gerritsen stworzyła bohaterów swojej książki. Postacie były wyraziste i szybko zdobyły moją sympatię. Szczególnie Beryl, ironiczna, uparta i nieco przekorna mistrzyni ściągania na siebie kłopotów. Autorce należy się dodatkowy punkt za konsekwencję w kreowaniu postaci i utrzymaniu ich w jednym tonie od początku do końca opowieści.

„Śladem zbrodni” okazało się być świetnym lekarstwem na nudę i idealnym zabijaczem czasu. Książkę czytałam w pracy, na wykładach, w autobusie, na przystankach i w kolejce do dziekanatu. Wciągnęła mnie do tego stopnia, że pierwszy raz w życiu kolejka do dziekanatu wydawała się być za krótka... A to chyba o czymś świadczy!

Monika Krzysztanowicz
(monika.krzysztanowicz@dlalejdis.pl)

Tess Gerritsen, „Śladem zbrodni”, Mira , Warszawa 2012



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat