Najnowsza książka Marka Koprowskiego to opowieści kilku mężczyzn, którzy poświęcili wiele lat życia na walkę o wolną ojczyznę. Najpierw w ramach Armii Krajowej walczyli o wyzwolenie spod władz okupanta niemieckiego i radzieckiego, po wojnie przeciwstawiali się władzy komunistycznej, która chciała podporządkować Polskę decyzjom Moskwy. Aresztowani, bici, skazywani na śmierć niezłomnie wierzyli, że nadejdzie dzień prawdziwego wyzwolenia, a przyznanie, że należało się do AK, będzie powodem do wielkiej dumy. Ośmiu mężczyzn, których opowieści przytacza w swojej książce Koprowski, doczekało tych czasów, a do tego otrzymali możliwość przekazania swojej historii potomnym.
Marian Sobczyk, Zbigniew Matysiak, Wiesław Jeżewski, Jerzy Krusenstern, Maksymilian Mieczysław Jarosz, Bolesław Ogrodniczuk, Roman Domański i Stanisław Maślanka opowiadają o swoich wspomnieniach z czasów młodości, przywołując zarówno zabawne anegdoty, jak i mrożące krew w żyłach historie. Każda historia ma jednak przede wszystkim wymiar niezwykle emocjonalny – żaden z bohaterów nie sili się na obiektywizm, nie stara się poddawać głębokiej historycznej analizie wydarzeń tamtych lat. Koprowski dał im wspaniałą, być może ostatnią w życiu możliwość opowiedzenia własnej wersji historii. To właśnie jedna z najbardziej poruszających cech tej książki – właściwie brak w niej autora. Komentarze pojawiają się tylko w kilku przypadkach i służą wyjaśnieniu okoliczności wydarzeń, które dla czytelnika niezaznajomionego z Lubelszczyzną i jej historią mogłyby być niezrozumiałe.
Trudno orzec, jak bardzo wspomnienia sędziwych uczestników wydarzeń sprzed ponad pół wieku zostały zredagowane i poddane obróbce na potrzeby książki, jednak niewątpliwie zmiany nie wypaczyły sensu słów usłyszanych z ust bohaterów. Każdy z nich mówi o tym, co zapamiętał najlepiej, niezależnie od tego, czy była to akcja obicia rannego kolegi ze szpitala, czy napad na posterunek niemiecki, czy śmierć ukochanego brata. Koprowski nie narzuca, nie wymusza ujawnienia historii, którymi nie chcą się podzielić. Szczególnie, że w każdym z nich do dziś gotują się emocje towarzyszące wspomnieniom o okrucieństwach, które rozgrywały się w ich niegdyś domowym otoczeniu - na Wołyniu, w podlubelskich wsiach, w kolejnych miastach „przydzielonych” im po wojnie.
Jeśli mieliście kiedyś okazję słuchać opowieści dziadków lub pradziadków o czasach, które odcisnęły na nich ogromne piętno, to w lot złapiecie klimat książki „Żołnierze Wyklęci. Złapali go i dostał czapę”. Starsi ludzie dzielą się wspomnieniami tamtych czasów nie tylko po to, by opowiedzieć swoją historię, ale żeby przekazać los swojego całego pokolenia, upamiętnić przyjaciół, wskazać drogę, którą powinno podążać młode pokolenie. Świadectwo ich męstwa, odwagi, ale czasem i głupiej brawury to wspaniała lekcja patriotyzmu, szacunku do tradycji i przede wszystkim bezwarunkowej, absolutnej miłości do ojczyzny. Gorąco polecam książkę Marka Koprowskiego, który oddał głos ludziom, których naprawdę warto słuchać i w których lekcje warto się wsłuchiwać, by samemu poczuć, że Polska nie jest tylko wirtualnym tworem myślowym, ale realnym bytem, za istnienie którego przelano zbyt wiele polskiej krwi.
Michalina Guzikowska
(michalina.guzikowska@dlalejdis.pl)
Marek Koprowski, „Żołnierze Wyklęci. Złapali go i dostał czapę”, Wydawnictwo Replika, 2015
Komentarze