„Żony Gniewu” – recenzja

Recenzja książki „Żony Gniewu”.
Wyjazd z rodziną powinien raczej wiązać się z zacieśnianiem więzi, nie zaś z morderstwem – lub raczej odnalezieniem zwłok – i szukaniem sprawcy, ale Joanna Jodełka w powieści „Żony Gniewu” pokazuje, że to, co się o czymś myśli, może się różnić od rzeczywistości.

Powieści mające w sobie wątki kryminalne lub będące w całości częścią tego gatunku są jednymi z moich ulubionych. Z tego też powodu postanowiłam poszerzyć znajomość rodzimych autorów o kolejne nazwisko i styl, który przy bliższym poznaniu nie okazał się być taki zły. Choć jestem przyzwyczajona do robienia przez bohaterów zamieszania wokół zbrodni i próby odkrycia, kto raczył zabić, to w przypadku sióstr Raj przypadła mi do gustu spowolniona akcja i skupienie się bardziej na relacjach między postaciami i miejscowości, w której doszło do zdarzenia.

Siostry, Tycjana i Angelina, dopiero poznają siebie, bo wcześniej nie bardzo wiedziały o swoim istnieniu. Autorka wyraźnie prezentuje dystans, jaki dzieli obie kobiety, jednocześnie też opisuje, jak starają się dowiedzieć o sobie czegoś więcej – w końcu są najbliższą pod względem krwi rodziną. Do tego łączą siły, by – nie odgrywając przy tym zbytnio pierwszych skrzypiec – dowiedzieć się, jaki był motyw zabójstwa i kto go popełnił. Tempo prowadzenia historii sprawiało, że momentami zapominałam o tym, że w ogóle jest tu trup, bo elementy obyczajowe przejmowały pierwszy plan, jednak Joanna Jodełka pozostała konsekwentna i zaznaczyła wyraźnie każdy z rozpoczętych wątków.

Poza relacjami w powieści występuje wiele opisów samego Gniewu, przez co zaczęłam szukać o nim informacji, bo a nuż jakiś urlop się w nim spędzi? Wśród wielu postaci, jakie autorka powołała do życia, moją szczególną sympatię zyskała ciotka Józefina – głównie dlatego, że to ten typ ciotki, którym sama chciałabym być po siedemdziesiątce. Mocnym plusem jest także ukazanie pracy na planie filmowym, ukazanie chciwości ludzi, tego, do czego mogą się posunąć, by wyjść na swoje czy coś zyskać.

Choć nie takie powieści z kryminalnymi elementami pojawiają się u mnie najczęściej, to Joanna Jodełka zdołała przekonać mnie do siebie zbudowaniem scenerii, różnorodnością bohaterów, klarownością, naturalnością i konsekwencją, przez co wiem, że i w przyszłości jej książki znajdą się na moim czytelniczym radarze.

Marta Osadnik
(marta.osadnik@dlalejdis.pl)

Joanna Jodełka, „Żony Gniewu”, Rebis, Poznań, 2023



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat