„Zostały tylko kamienie” — recenzja

Recenzja książki „Zostały tylko kamienie”.
Akcja „Wisła” to jedno z najważniejszych wydarzeń konfliktu polsko-ukraińskiego, mające na celu wysiedlenie Ukraińców z Bieszczad.

W tle cierpienie, lęk przedstawicieli jednego narodu przed drugim i na odwrót.

Krzysztof Potaczała w swoim najnowszym reportażu skupia się nie tylko na faktach historycznych, ale też relacjach Polaków i Ukraińców. Akcja „Wisła” miała miejsce w latach 1947-1950. Polegała na masowej deportacji Ukraińców z gór na południe i zachód. Akcja ta była konsekwencją skutków m.in. rzezi wołyńskiej i walką z Ukraińską Powstańczą Armią (UPA).

Bieszczady. Bardzo ciekawe miejsce — bujna, dzika przyroda, jaskinie i spokój. Wokół przepiękne krajobrazy. Dla wielu są synonimem wypoczynku (chociażby za sprawą popularnego hasła „rzuć wszystko i wyjedź w Bieszczady”) czy wakacji. Jednocześnie góry te skrywają w sobie mroczną prawdę o cierpieniu i okrucieństwie człowieka. To właśnie na tych terenach miały miejsce istotne wydarzenia narastającego konfliktu polsko-ukraińskiego. W Bieszczadach zakończyło się życie dla wielu Ukraińców, wielu Polaków. Ci, którzy mieli szczęście przeżyć, na długo pozostali nieufni. Polak miał zakodowane, że Ukrainiec to ktoś UPA, a UPA to banderowiec. Z kolei Ukrainiec miał w pamięci, że Polakowi nie wolno ufać, bo będzie się mścił i wszystkich Ukraińców sprowadzał do poziomu bandytów i najgorszej swołoczy. A przecież „prosty” człowiek pragnął jedynie spokoju i  chociażby małego kawałka ziemi…

„Narzuciłam płaszcz i poszłam drogą wydeptaną drogą wojskowymi buciorami do Zawadki. Zaraz na początku wsi ujrzałam moją chrzestną. Trzymała ręce w górze i krzyczała tak, jakby ją przypalano ogniem. Że obie moje ciotki zabite, znajomi, kobiety, dzieci. Pomyślałam, że zwariowała, ale po chwili, obok przydrożnego krzyża, natknęłam się na ciała pięciu mężczyzn. Byli poprzebijani i postrzelani. Wtedy po raz pierwszy oglądałam w życiu trupy (...). Przy starym baraku po czerwonoarmistach leżała dźgnięta bagnetem ciotka Anastazja i trzymała w rękach swego półrocznego synka. Miał dziurę w skroni i oderżnięty kawałek buzi razem z językiem (...).”

„(...) Pastwiono się nad ofiarami. Wszyscy chyba mieli odrąbane głowy. Na koniec upowcy zapowiedzieli, że przez tydzień zwłoki mają leżeć niepochowane — dla ostrzeżenia innych Lachów” (...). Podobno był to tak zwany cichy mord, bez jednego wystrzału, a zabijano nożami i siekierami (...).”

Powyższe cytaty to jedne z wielu dramatycznych opowieści zawartych na kartkach najnowszego reportażu Krzysztofa Potaczały. W tle historycznych wydarzeń, dat i suchych faktów, ukazany jest ogrom cierpienia. Wysiedlano wówczas Ukraińców całymi rodzinami, domostwo po domostwie. Transporty odbywały się w niezwykle trudnych warunkach, wraz ze zwierzętami gospodarskimi. Część rodzin (a zwłaszcza podejrzanych o współpracę z UPA) trafiła również do Centralnego Obozu Pracy w Jaworznie.

Krzysztof Potaczała, autor reportażu „Zostały tylko kamienie”, to mieszkaniec podkarpackiego miasteczka Ustrzyki Dolne. Dziennikarz jest mocno związany ze swoim regionem, co można wywnioskować na podstawie jego dotychczasowych publikacji: „Bieszczady w PRL-u”, „Stalinowskie wysiedlenia znad Bugu i z Bieszczadów”.

„To nie jest miejsce do życia”. W „Zostały tylko kamienie” autor podjął się tematyki przekazywanej z pokolenia na pokolenie, która do dziś budzi kontrowersję. Publikacja jest nieoceniająca, niezależna politycznie i skupia się wyłącznie na faktach. Przytoczone są tutaj wypowiedzi Polaków i Ukraińców. Cywilów i mundurowych. W głównej mierze autor koncentruje się na wzajemnych relacjach ówczesnych mieszkańców Bieszczad. Opisuje też skomplikowaną sytuację mieszanych małżeństw, które w tamtych latach miały szczególnie trudno. Potaczała przytacza nie tylko to co złe, podaje też przykłady wzajemnej troski przedstawicieli obu narodowości. Publikacja tego autora wywarła na mnie ogromne wrażenie pod względem warsztatu pracy reportera oraz silnym związaniem dziennikarza ze swoim regionem, znajomością wszystkiego, co z nim powiązane. Zachęcam do przeczytania.

Ewelina Grzesiuk
(ewelina.grzesiuk@dlalejdis.pl)

Potaczała Krzysztof, „Zostały tylko kamienie”, wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2019



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat