W „Zwiastunie burz” wracamy do naszego antybohatera, Elryka, którego losy splatają się z losami całego świata. Autor go nie oszczędza, pozwalając na krótkie chwile szczęścia u boku małżonki, by nagle pozbawić go ukochanej. Co gorsza, Teokrata Pan Tang, Jagreen Lern, jednoczy narody pod sztandarem Chaosu i najeżdża Młode Królestwa. W ostatecznej walce dochodzi do zjednoczenia dawnych wrogów i przyjaciół, finałem czego jest apokaliptyczne starcie pozostawiające głębokie rany w rzeczywistości…
Po raz kolejny Moorcock daje się poznać czytelnikowi jako pisarz, który nie wahał się stworzyć oryginalnego bohatera, a właściwie antybohatera, w czasach, kiedy nie było to literackim standardem. Elryk nie jest typowym herosem, wręcz przeciwnie: wypełniony lękami i sprzecznościami musi zmierzyć się z tytułowym Zwiastunem Burz – dającym mu siłę, ale jednocześnie powoli i nieubłaganie odbierającym mu wszystko, co kiedykolwiek kochał lub kocha.
„Zwiastun burz” to epicka i pełna mroku historia, która kreśli wizję świata u progu zagłady, gdzie walka Ładu z Chaosem nie ma jednoznacznie dobrych stron. Pisarz nie bał się nie tylko stworzenia pełnego sprzeczności bohatera, ale także nie wahał się przed trudnymi, bolesnymi rozwiązaniami, które pozbawiają nadziei nie tylko bohaterów, ale także czytelników.
Najgorzej zestarzał się styl, w którym napisano powieść. Mroczna i duszna atmosfera miejscami tworzona jest zanadto ozdobnymi środkami literackimi, nie pozwalając w pełni cieszyć się tą brutalną, ale piękną baśnią dla dorosłych. Te niedociągnięcia lub po prostu świadectwo epoki nie zmieniają jednak faktu, że „Zwiastun burz”, to pozycja solidna i pozwalająca w pełni poznać korzenie dark fantasy. A przy tym to także wciągająca opowieść o fatum, lojalności i cenie potęgi, która – mimo upływu lat – nie straciła nic ze swojej aktualności.
Małgorzata Tomaszek
Michael Moorcock, „Zwiastun burz”, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań, 2025.