„Zwierzak. Spowiedź policyjnego przykrywkowca” – recenzja

Recenzja książki „Zwierzak. Spowiedź policyjnego przykrywkowca”.
„Życie ludzkie (…) jest warte jakieś jeden złoty i trzydzieści groszy. W promocji osiemdziesiąt pięć groszy. Tyle mniej więcej kosztuje nabój (…) Reszta to usługa.”

W „Ostatnim życiu” Petera Mohlina i Petera Nyströma główny bohater był agentem FBI działającym pod przykrywką, biorącym udział w procesie, po czym „usuwającym się w cień” w ramach programu ochrony świadków. Tak wyglądała szwedzko-amerykańska fikcja, a teraz dzięki książce Mateusza Baczyńskiego i Janusza Schwertnera miałam okazję się przekonać, jak wygląda rzeczywistość przykrywkowca na rodzimym podwórku.

Obecnie już emerytowany Jurek „Zwierzak” spędził w ten sposób większość swojego życia. Udawał zabójcę do wynajęcia, gangstera, członka mafii, handlarza narkotyków, klienta kupującego fałszywe pieniądze, broń i materiały wybuchowe. Bywała to praca ciężka, stresująca, okupiona samotnością i zaniedbywaniem rodziny, wymagająca specyficznego charakteru i przygotowania, ale również miejscami komiczna, kiedy wedle informacji miał się spotkać z grubymi rybami, a przyjechały płotki w rozklekotanym wozie, na dodatek mocno spóźnione, ponieważ musiały zrobić zrzutkę na paliwo. Mężczyzna niczego nie ugładza, nie twierdzi, że jest bohaterem, dzięki któremu zło zostało raz na zawsze ukarane. On tylko robił swoje, a co potem robił z aresztowanym system sądowy i karny, to już inna, a przede wszystkim nie jego sprawa.

Literatura faktu już niejednokrotnie przekonywała mnie, że prawda często jest znacznie ciekawsza od fikcji i tak też było tym razem. „Zwierzaka…” czyta się lepiej niż niejedną wymyśloną przez pisarza historię z dreszczykiem. Większość treści stanowi tytułowa zawodowa, ale i prywatna „spowiedź”, ale są również rozdziały dające tło dwóm konkretnym sprawom, przy których pracował pan Jurek, czyli zlecenie morderstwa przez Jacka Tomalskiego (powiązana z łódzkimi „łowcami skór”) i rozpracowywanie Janusza T. „Krakowiaka” (nie, nie chodzi o Janusza Tracza). Generalnie tematyka gangów, używek i mafijna nie leży w kręgu moich zainteresowań, ale, jak widać, wiele się może się zmienić, gdy trafimy na dobrego narratora, któremu się po prostu po ludzku wierzy. Język jest prosty, dosadny, nasycony wulgaryzmami i slangowymi sformułowaniami, ale chyba nikt nie spodziewał się, że znajdzie tu cytaty z Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej.

Podsumowując, jeśli interesuje was, jak wyglądają przygotowania do roli policyjnego przykrywkowca i bycie „aktorem” w sytuacji, gdy stawką nie jest intratny kontakt, a twoje zdrowie i życie, zdecydowanie polecam sięgnięcie po „Zwierzaka…”.

Izabela Fidut
(izabela.fidut@dlalejdis.pl)

Mateusz Baczyński, Janusz Schwertner, „Zwierzak. Spowiedź policyjnego przykrywkowca”, Wydawnictwo Znak, Kraków, 2021r.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat