W kilkunastu opowiadaniach śledzimy losy ludzi naznaczonych rozmaitymi wyrzeczeniami. W imię miłości, w imię spokoju, w imię przetrwania. Bo takie były czasy, bo tak było lepiej lub gorzej, bo tak chciał los...
Marika Krajniewska w swoich krótkich opowiadaniach pokazuje, jaką siłę ma symbol w naszym życiu, szczególnie, że może nim być dosłownie wszystko. Od kawałka zakurzonej szmatki po charakterystyczne znamię. Wszystko to w jednej chwili może też stać się przyczynkiem do wspomnień, swoistej podróży w przeszłość, kiedy ów symbol jeszcze nim nie był, a życie już pisało scenariusz, by takim się stał.
Autorka fenomenalnie buduje nastrój w każdym z opowiadań. Udowadnia, jak w krótkiej formie literackiej można skondensować ogrom emocji, które są towarzyszem różnorodnych ludzi, w rozmaitych sytuacjach życiowych, często niezależnych od nich samych. Wzrusza i intryguje. Skłania do rozejrzenia się dookoła siebie i dostrzeżenia niezwykłości w drobiazgach, które choć dla nas znaczyć mogą niewiele, dla kogoś innego mogą być najważniejszą rzeczą w życiu, z którą w dodatku wiąże się ciekawa historia.
„Pięć” chwyta za serce i porusza. W tym tkwi siła tych kilkunastu opowiadań. Lektura obowiązkowa.
Katarzyna Stec
(kultura@dlalejdis.pl)
Marika Krajniewska, „Pięć”, Papierowy Motyl 2011
Komentarze