„Życie ma smak pomarańczy” - recenzja
Bohaterka to Claire O’Neil, która wraca do rodzinnego miasteczka Millcreek Valley, by ułożyć na nowo swoje życie. Otwiera wymarzoną cukiernię, do której zaprasza niecodziennym talentem i chęcią słuchania innych. Nelly potrafi dzielić się magią i łączy jedzenie z emocjami: „pomarańcza pobudza, cynamon zatrzymuje wspomnienia, a śliwka jest zadowolona z siebie…”. Jest to opowieść przede wszystkim o ludziach, o zmienności jaką niesie życie i prawdzie, że człowiek zawsze będzie szczęśliwy jeśli praca będzie jednocześnie jego pasją. Autorką jest ceniona m.in. przez „Saveur Magazine” jako „ikona świata kulinarnego Heartland” Judith Fertig. Próbuje wykorzystać swój zmysł kulinarny i przenieść magię tworzenia kulinarnego w sukces powieści. "Życie ma smak pomarańczy" to prosta, mało wymagająca lektura o rodzinie, poszukiwaniach, gotowaniu i zmienności. Zawiera wszystkie cechy literatury kobiecej typowej na niedzielne popołudnia przy kawie. Oryginalny tytuł brzmi: „The Cake Theraphist” i coś w tym jest, że przygotowywanie jedzenia tworzy klimatyczną atmosferę, kojarzy się z ciepłem domu i pomaga uporać się z problemami. Lekka i aromatyczna.
Sylwia Wasin
(sylwia.wasin@dlalejdis.pl)
Życie ma smak pomarańczy, Judith Fertig, Warszawa, Prószyński i S-ka, 2016.
Ostatnio dodane
- „Smerfy i Halloween. Świat Smerfów. Tom 5” – recenzja
- „Droga Kobiety” – recenzja
- „Potwory z archiwum. Mój rok grozy ze Stephenem Kingiem” – recenzja
- „Góralu, czy ci nie żal? Opowieść o zatraceniu” – recenzja
- „Demoniczne dwudziestolecie” – recenzja
- „Germinal” – recenzja
- „Yakari. Zemsta rosomaka. Tom 26” - recenzja
- „Życie z mindfulness” – recenzja
- „Inkluzja” – recenzja
- „Tajne sprawy chomiczki Zdzisławy. Misja omlety” – recenzja

Komentarze