Życie ma toczyć się dalej

Najpierw mamy do czynienia z polską wersją Bridget Jones. Potem pojawia się jednak coraz bardziej sugestywny i smutny obraz kobiety po przejściach, której nieobce są słowa- śmierć, choroba, smutek czy rozstanie. Ale zawsze towarzyszy jej umiejętność życia chwilą.



Czasami dzieje się tak, że po przeczytaniu jakiejś książki, mamy totalny mętlik w głowie. Tak właśnie stało się i tym razem. Kiedy zaczęłam czytać książkę, stwierdziłam, że mam do czynienia z kolejną już wersją niezwykle popularnego ?Dziennika Bridget Jones?. Zwariowana singielka, czerpiąca z życia pełnymi garściami. Bizneswoman, poszukująca partnera życiowego na portalach randkowych. Czyli ni mniej, ni więcej, klasyka współczesnej literatury kobiecej.

Potem jednak sielanka zostaje gwałtownie przerwana. Pojawiają się takie zjawiska jak choroba, strach, ból, śmierć, niepewność. I zaczynamy się zastanawiać, bo przecież opisy nadal ironiczno-błyskotliwe, okraszone dawką uśmiechu. Bo bohaterka Kasia dalej łapie życie i ciśnie do ostatniej kropli, bo w jej życiu kolejni mężczyźni i znajomi, imprezy, oraz wyjazdy i życie kręci się nadal. Czy jest to więc tylko lekka lektura do snu?

To, co jednych będzie drażnić, a co inni docenią, to gra, którą prowadzi z nami autorka, nie mówiąca nam wszystkiego dosłownie. Wiele ważnych informacji jest pomijane, przez co dostarcza nam ta publikacja dużo mniej emocji, niż mogłaby. Nie ma roztkliwiania się nad zjawiskami ostatecznymi, jak śmierć, czy nieuleczalna choroba. Nie ma użalania się, nie ma płaczu, jest tylko przesłanie- życie toczy się dalej.

Mimo wszystko brakuje mi w książce Katarzyny Szafraniec zadumy, przystopowania, wyciszenia emocji. Głębokich przemyśleń, tłumaczących pewne wydarzenia z życia bohaterki powieści. Zbyt wiele autorka serwuje nam niedomówień, niedopowiedzeń. To nie pozwoliło mi wejść głębiej w psychikę Kasi, poczuć jej wrażliwości na otaczający świat, zrozumieć jej łatwego godzenia się z wyrokami losu.

Kasia jest kobietą, która najbardziej na świecie pragnie mieć blisko siebie ukochane osoby, co może być związane z dość wczesną utratą matki. Bezustannie poszukuje bliskości i to zarówno przyjacielskiej, jak i damsko-męskiej. Ciągle jest jednak niespełniona, nawet przy boku mężczyzn idealnych. Tworzy problemy, co najwyraźniej związane jest z brakiem dojrzałości uczuciowej i emocjonalnej. Żyje pełnią życia i sama siebie z chęcią tytułuje mianem kobiety przedsiębiorczej, co poniekąd jest prawdą. Tyle, że Kasia w żadnej dziedzinie życia nie jest według mnie tak naprawdę spełniona. Całe życie poszukuje podniet, bo tylko duża dawka adrenaliny sprawia, że czuje się szczęśliwa. Pytanie tylko, czy długo może funkcjonować w taki sposób dorosła kobieta i czy potrafi ona tak naprawdę kochać i być kochaną? Czy jako skrzywdzona w przeszłości, może ranić w przyszłości?

Na wiele pytań możemy odpowiedzieć sobie w drodze dedukcji, wymyślając własne zakończenia, bo książka ?Dwa jabłka? tak naprawdę nie ma finału. Kończy się podobnie jak zaczyna, czyli dosyć chaotycznie. Nie wiemy, czy to happy end czy też dramat. Tak naprawdę, choć odnoszę wrażenie, że powieść miała pełnić rolę pamiętnika lub dziennika, to jednak są to tylko luźne zapiski, zebrane w jakąś całość, w których nie zawsze mamy chronologię i odpowiedzi na wcześniej zadane pytania. Może jest to swoista zabawa piórem Szafraniec i może taki sposób komunikacji znajdzie swoich odbiorców. Mniemam jednak , że mężczyźni nie przebrnęliby raczej przez taki chaos emocjonalny z elementami poezji, choć oczywiście zdarzają się chlubne przypadki.

Nie byłabym sobą, gdybym jednak nie odnalazła kilku walorów tej publikacji, bez względu na to, czy styl powieści przemówił do mnie. Choć nie podoba mi się zdawkowe potraktowanie problemu, to jednak cieszę się, że poruszono zjawisko choroby, pojawiającej się u młodych kobiet. Po drugie rzetelne i jakże prawdziwe opisanie nowej jakości życia współczesnych singli, tj. życia pełną parą, braku odpowiedzialności, poszukiwania miłości przez Internet, a także niedojrzałości uczuciowej, zbyt dużych ilości spożywanego alkoholu i dbania tylko o stabilizację finansową. A po trzecie to można odnaleźć kilka mądrości życiowych, które Katarzyna Szafraniec przemyca w tekście co jakiś czas, takich jak np. ? Samotność jest stanem utraty kontaktu z samym sobą, wynika z zaniku poczucia bycia dla siebie partnerem, człowiekiem, utraty zdolności komunikacji z samym sobą, osiągnięciem stanu cierpienia, wewnętrznej pustki. Nic nie jest źródłem większego bólu, na który lekarstwem miałaby być czyjaś bliska obecność. Niestety złudna, bo działa jak morfina. Szybko przesuwa granicę wrażliwości na ból i przestaje wystarczać. Nie można swojej wewnętrznej pustki wypełnić treścią kogokolwiek. Nie można żyć treścią życia innego człowieka?.

Powieść Katarzyny Szafraniec ?Dwa jabłka? wzbudza różne emocje, co przemawia poniekąd na korzyść tej publikacji, wszak ważne, że się o niej mówi. To, co jednych będzie drażnić, innych oczaruje. Najważniejszy jest jednak jak pisze autorka ?każdy drobny gest, który ofiarujemy, dzięki czemu stajemy się ładni w swoich oczach i w oczach świata. Nasz byt ma wtedy znaczenie, choćby trwał krótką chwilę?Nawet, jeśli nie nazywamy się da Vinci, a nasz wkład jest mały i tak łatwo umykający w niepamięć, to drobnostki mają sens! Choćby dla jednego istnienia, które zamyka oczy i myśli o nas, o naszym człowieczeństwie??.

Nie wiem, czy ta książka wniesie coś do polskiej literatury współczesnej, ale jeżeli znajdą się osoby, dla których ta powieść, jako dar autorki dla czytelników, będzie ważna i wniesie w ich życie choćby odrobinę refleksji, to znaczy, że było warto.

Ewa Podleśna-Ślusarczyk
(ewa.podlesna@dlalejdis.pl)

Katarzyna Szafraniec, ?Dwa jabłka?, Grasshopper, Lublin 2010


Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat