Życie musi toczyć się dalej…

Recenzja książki "Cisza pod sercem".
Poronienie to temat trudny i bolesny. Bez względu na to, czy dziecko miało sześć tygodni, czy dwadzieścia. Każda strata to utrata cząstki siebie i swych marzeń o rodzinie.

Różne są reakcje na cierpienie. Niektóre kobiety popadają w depresje, topią smutki w alkoholu, czy też toczą niekończące się kłótnie z najbliższymi. Te najbardziej wrażliwe, mogą próbować targnąć się na swe życie, zaś twardzielki będą tłamsić w sobie uczucia.

Tak wiele skrajnych emocji wiąże się z poronieniami, bo to wydarzenie w życiu kobiety, które pozostawia trwały ślad. Bez względu na to, czy to pierwsze dziecko, czy kolejne, ból będzie jednakowo silny. Nie ma też różnicy, czy maleństwo było zaplanowane i wytęsknione, czy też przydarzyło się niespodzianie. Każde poronienie pozostawia niedosyt, jakąś wyrwę w duszy i ciele, jakąś pustkę.

Najważniejsze dla kobiety jest wtedy bycie z kimś w trudnych chwilach. Może to być partner, matka, przyjaciółka, czy też ukochane zwierzę. Ważne, by obecność tej osoby koiła smutki i dawała nadzieję na przyszłość. Pomoc może też przyjść zupełnie nieoczekiwanie od ludzi ze świata wirtualnego. Tam właśnie tworzą się fora dla osób, które straciły dziecko. Dla Matek Aniołków, Okruszków, czy Maleństw.

Anna, Dominika, Mariola i Ewa. Poważna katoliczka, niezależna tłumaczka, zwariowana i infantylna wizażystka oraz poszukująca siebie artystka. Cztery zupełnie różne kobiety, które prawdopodobnie nigdy nie zostałyby przyjaciółkami, gdyby nie połączył ich ten sam ból związany z utratą dziecka. Udzielając się na wątku-dla Mam Aniołków, starają się wykrzyczeć swój gniew oraz żal, a także znaleźć pocieszenie u kobiet, które przeżyły taką samą tragedię jak one.

Monika Orłowska odnalazła lukę w polskich publikacjach, którą doskonale udało jej się zapełnić. Książek skierowanych do kobiet próbujących sobie poradzić po utracie dziecka, jest stosunkowo mało wobec skali problemu. Dlatego każda taka powieść, niosąca pociechę, ma ogromną wartość terapeutyczną.

Szeroko omówione pojęcie poronienia, przybliża nam problemy z nim związane. Bezwzględność zimnych sal szpitalnych, nieczuli lekarze, księża odmawiający (wbrew postanowieniom Kościoła) pochówku dzieciom nienarodzonym, to tylko nieliczne z nich. Pozostają także takie jak ocena społeczeństwa, czy brak zrozumienia mężczyzn, kwestie dużo głębsze i trudniejsze do pokonania.

Najpiękniejsza w „Ciszy pod sercem” jest różnorodność losów i osób. Poronienie może spotkać każdą kobietę, bez względu na jej wykształcenie, wiek, czy charakter. Dotyka wiele matek, które powinny jednoczyć się w żałobie po utraconej nadziei, wspierając się nawzajem własnymi doświadczeniami. Ich przeżycia, również skrajnie różne, jak dowodzi „Cisza pod sercem”, są jednak tylko wycinkiem w całym ich życiu. Monika Orłowska niesie nadzieję tym, które zwątpiły w siebie, swe ciało, pokazując losy bohaterek, które nauczyły się żyć na nowo, z nową nadzieją.

Ewa Podleśna-Ślusarczyk
(ewa.podlesna@dlalejdis.pl)

Monika Orłowska, „Cisza pod sercem”, Replika 2011



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat