Krytyczka sztuki – Monika Małkowska – postanowiła opisać sztukę niezwykłą, bo kulinarną. Owocem jej pióra jest książka pt. „Życie na przekąskę. Pustki w sklepach, pełnia w kulturze, czyli opowieści nie tylko z PRL”. Zbiór felietonów to niecodzienna podróż do czasów niezwykle trudnych, ale i ciekawych. Poszczególne teksty opisują przygody samej autorki, jak również jej bliskich. Ponadto książka ta jest niecodziennym spojrzeniem na kulturę. Pozbawioną pierwiastka masowego, a za to widzianą od przysłowiowej kuchni. Monika Małkowska przypomina swoim czytelnikom smaki sprzed dwudziestu-trzydziestu lat. Każdy felieton jest bowiem okraszony przepisem na typowo peerelowskie potrawy. Tak więc odnajdziemy w nich rolmopsy ze śledzia, ale i kisiel malinowy. Od makaronu, poprzez placki z kabaczka czy zupy. Nieco starsi czytelnicy mogą przypomnieć sobie z jakim trudem zdobywało się składniki na zwykły obiad, gdy sklepowe półki świeciły pustkami. Natomiast ci młodsi mają szansę poznać to, czego już pamiętać nie mogą. Kto wie, może zaczną bardziej doceniać życie w takich, a nie innych czasach.
Kronikarski charakter książki czyni ją bardzo wiarygodną. Prosty i plastyczny język sprawia, że czytelnik nie męczy się lekturą, lecz podąża za tokiem myślenia autorki. Niejako daje się jej kierować w tej niezwykłej podróży. Autorka w perfekcyjny sposób przedstawia obyczajowość, ale i swego rodzaju spryt ludzi, którym przyszło żyć w czasach PRL-u. Musieli wykazywać się niezwykłą pomysłowością, aby zapewnić sobie i swoim rodzinom przetrwanie w tak trudnym okresie dla Polski. Książka ta ukazuje kwintesencję tamtejszego trybu życia. Należy jednak przyznać, że momentami czytelnik spogląda na książkę z niedowierzaniem: jak możliwe, że wtedy tak się żyło? Jak możliwe, że znajdowało się w sklepach produkty typu krewetki, kalmary czy makaron ryżowy? A może udawało się to tylko wybranym? Czytając tę książkę nie mogłam się wyzbyć myśli, że jednak nie do końca opowiada ona o losach przeciętnych obywateli…
Przepisy, zamieszczone w poszczególnych felietonach, są odpowiednio wyeksponowane. Poza tym, są one bardzo szczegółowo opisane, zatem przygotowanie poszczególnych potraw nikomu nie powinno sprawić większego trudu. Nie jeden z nich jeszcze często będę wykorzystywała w swojej kuchni. Autorka serwuje swoim czytelnikom swego rodzaju kurs kulinarny i opisuje, co w danym momencie należy zrobić, aby nasza potrawa cieszyła podniebienia. „Życie na przekąskę…” polecam przede wszystkim ze względu właśnie na te przepisy. Natomiast sama treść w moim przekonaniu, nie robi większego wrażenia i raczej nie zachęca do jej ponownego zgłębiania.
Joanna Ulanowicz
(joanna.ulanowicz@dlalejdis.pl)
Monika Małkowska, Życie na przekąskę. Pustki w sklepach, pełnia w kulturze, czyli opowieści nie tylko z PRL, Wydawnictwo Świat Książki, Warszawa 2015
Komentarze