Olga Rudnicka to młoda, polska autorka pisząca głównie kryminały okraszone solidną dawką dobrego poczucia humoru. Jej książki obfitują w zaskakujące i zabawne zwroty akcji oraz wypełnione są po brzegi zwariowanymi postaciami. Muszę przyznać, że bardzo lubię powieści Olgi Rudnickiej, jednak tym razem nieco się zawiodłam. „Życie na wynos” to druga część serii książek o Emilii Przecinek, jednak można ją czytać również bez zapoznania się pierw z częścią pierwszą.
Emilia Przecinek to autorka poczytnych romansów dla kobiet. Po rozwodzie mieszka z matką, teściową i dwójką nastoletnich dzieci w eleganckim apartamentowcu. Rozwód to nie jedyne stresujące wydarzenie jakie wstrząsnęło ostatnio życiem pisarki, bowiem kochanka jej męża została zamordowana i jak łatwo się domyślić to właśnie ona stała się główną podejrzaną. Tę historię znajdziecie w poprzedniej książce z serii, a w „Życiu na wynos” mamy do czynienia z innymi wydarzeniami. W piwnicy mieszkania Emilii znaleziono zwłoki. Oczywiście nasza roztrzepana bohaterka i jej obie matki znalazły się w centrum wydarzeń, a wśród powracających postaci znajduje się również przystojny pan policjant.
„Życie na wynos” cechuje się przede wszystkim lekkim piórem, płynną narracją i dynamicznymi dialogami. Postacie są bardzo kolorowe, a mimo morderstwa książka została utrzymana w bardzo humorystycznym stylu, typowym dla autorki. Powieść pełna jest zabawnych sytuacji i dowcipnych dialogów, zwłaszcza między obiema seniorkami. Nie sposób też nie zaśmiać się przy roztrzepaniu głównej bohaterki i próbujących ogarnąć to wszystko policjantach, którzy chyba już powoli przyzwyczajają się do tej zwariowanej rodzinki.
Niestety muszę przyznać, że ze wszystkich książek autorki, które czytałam, ta podoba mi się najmniej. Dialogi, choć zabawne, w pewnym momencie już nieco nudzą. Pełno tutaj wesołej paplaniny i wypełniaczy czasu, czy raczej treści, a zdecydowanie za mało akcji. Szybko ma się wrażenie, że fabuła nieco zatacza koła, zamiast iść do przodu. Brak mi tutaj było skupienia się na wątku kryminalnym, dochodzeniu, budowania napięcia i momentami trochę się nudziłam.
Mimo tych minusów w dalszym ciągu była to przyjemna, lekka lektura, idealna na letnie wieczory. Olga Rudnicka ma lekkie pióro, a jej książki są poprawne stylistycznie, co zdecydowanie uprzyjemnia ich czytanie. „Życie na wynos” spodoba się zarówno fanom lekkich kryminałów, jak i powieści obyczajowych.
Joanna Złomańczuk
(joanna.zlomanczuk@dlalejdis.pl)
Olga Rudnicka, „Życie na wynos”, Prószyński Media, Warszawa, 2017
Komentarze