W innym razie małe dramaty i radości będą żyły tylko swoim życiem, a przecież jednostkowe przypadki, kiedy ujrzą światło dzienne, przestają nimi być.
Reportaż jest gatunkiem trudnym i wymaga od autora pełnego zaangażowania. I w przypadku „Każdy zrobił, co trzeba” widać, że w poszczególne teksty włożono mnóstwo pracy. Dzięki autorkom reportaży, mamy szansę zajrzeć w cudze życie, nie zawsze usłane różami, ale też nie zawsze kipiące szczęściem. Podpatrujemy rodzinę amerykańskich amiszów z Mazowsza, śledzimy rozpaczliwe i przerażające losy nielegalnych Wietnamczyków. A nawet poznajemy historię mężczyzn maltretowanych przez swoje partnerki.
Poszczególne historie pokazują, że codzienność każdego z nas diametralnie się różni, choć żyjemy obok siebie. Żaden z reportaży nie pozwala spokojnie, bez emocji przewrócić kolejną stronę i o sobie zapomnieć. Wręcz przeciwnie, wracają w pamięci, co jest zasługą nie tylko samych historii, ale też autorek, które niezwykle obrazowo je przedstawiły.
Po lekturze reportaży, trudno nie przyznać, że każda z autorek, bez wątpienia, zrobiła, co trzeba. Pokazała kawałek świata, który funkcjonuje tuż obok nas, za rogiem. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak fascynujące, choć niekiedy niezwykle smutne, historie skrywają obserwowani i mijani przez nas ludzie. Trzeba mieć tylko szeroko otwarte oczy. Polecam!
Katarzyna Stec
(kultura@dlalejdis.pl)
„Każdy zrobił, co trzeba”, Wydawnictwo Dobra Literatura, Słupsk 2011
Komentarze