„Życie po życiu” – recenzja

Recenzja książki „Życie po życiu”.
Nowe wydanie książki, która jest obowiązkową pozycją do przeczytania dla każdego – bez względu na narodowość, wyznawane wartości czy wiarę.

O tej książce z pewnością słyszeli Państwo chociaż raz. Nie mam kręgu znajomych, wśród którego chociaż jedna osoba nie przeczytałaby tej pozycji. Jeśli miałabym określić ją przymiotnikami byłyby to: porywająca, intrygująca, tajemnicza, podniecająca, obiektywna. To dzieło odnoszące się do prawdziwych wydarzeń opisanych niejako w sposób badawczy, ale zupełnie zrozumiały dla przeciętnego czytelnika. Autor często posługuje się wypowiedziami badanych osób, cytuje je. Dzięki temu czytelnik zyskuje możliwość udziału w rzeczywistym poznaniu historii.

Raymond Moody próbuje odpowiedzieć na pytanie: „Jak wygląda śmierć i czy istnieje po niej życie?”. W książca przytacza historie śmierci klinicznych kilkudziesięciu osób i rozpatruje je pod wieloma aspektami m.in. poprzez słyszenie pośmiertne, uczucie bycia poza ciałem czy widzenie bliskich, zmarłych osób. Jedna z badanych kobiet opowiedziała przeżycia związane ze śmiercią kliniczną w następujący sposób:
„Miałam wrażenie, że jestem papierkiem dmuchniętym do góry. Obserwowałam stamtąd, jak mnie reanimowali! Moje ciało leżało w dole wyciągnięte, widziałam je wyraźnie, a oni wszyscy stali wokoło. Usłyszałam, jak jedna z pielęgniarek powiedziała „O Boże! Ona umarła”, gdy tymczasem inna pochyliła się, żeby mi zrobić oddychanie usta-usta. Dokładnie widziałam jej głowę od tyłu. Nigdy nie zapomnę jej włosów, były krótko przycięte.”

Opowiadania ludzi, którzy są przedstawicielami różnych kultur, grup wiekowych i religijnych zazębiają się. Pierwsze chwile po śmierci, jej objawy, są dla nich w pewnym stopniu wspólne. Co ciekawe, wielu ludzi twierdziło, że umieranie jest przyjemne. Ponadto mówili, że gdy jest się martwym nie chce się wracać do ciała, bo odczuwalna jest niesamowita błogość.

Maryla Rodowicz śpiewała:
„Niech żyje bal!
Bo to życie to bal jest nad bale!
Niech żyje bal!
Drugi raz nie zaproszą nas wcale!”

Stając wobec niesamowitego dzieła, jakim jest „Życie po życiu” można zadać sobie pytanie: -Czy oby na pewno nie zaproszą nas na ten bal po raz drugi? A może my tego nawet nie potrzebujemy? Bo gdzieś tam czeka nas lepszy świat.

Gorąco zachęcam do przeczytania książki. Może wiele zmienić, pomoże zrozumieć oraz przełamać tabu związane ze śmiercią.

Klaudia Rogaczewska
(klaudia.rogaczewska@dlalejdis.pl)

Raymond Moody, „Życie po życiu”, ZYSK I S-KA 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat