Mijamy ich codziennie na ulicach. Pędzących z dzieckiem do przedszkola, przeciskających się przez zbity tłum w komunikacji, w wiecznym pędzie za czymś, czego nie da się zdefiniować. Ludzie z miasta. Inni niż my, a czasem niezwykle podobni, bo my także jesteśmy dla kogoś innego tylko elementem układanki miejskiej.
Jednak to właśnie pospolici - niepospolici ludzie, którzy kryją w sobie jakieś tajemnice, są w centrum zainteresowania autora „Życiorysów ludzi z miasta”. Ludzi jest tu całkiem sporo, a ich historie to baza, dzięki której powstały opowiadania, składające się na ten tom. W każdym opowiadaniu autor skupia się na nieco innych wydarzeniach, a w każdym opowiadaniu nawet bohaterowie czasem się zmieniają. Czasem są bezimienni, bowiem znajomość ich personaliów niczego nie zmienia także dla innych bohaterów. Czasem są doskonale znani, nie tylko z imienia i nazwiska, ale i tego, co udało się im osiągnąć.
Zmienność narracji sprawia, że czytelnik, nawet w ramach jednego opowiadania, poznaje nie tylko samo wydarzenie z różnych perspektyw, ale także dość szybko się orientuje, że zdecydowanie ciekawsze są doznania i wrażenia kogoś innego niż główny bohater wskazywany początkowo przez autora. A co zatem może być ważnym tematem, aby otoczyć go fabułą opowiadania? Wszystko. Pretekstem do poszukiwań może być krótka wiadomość od tajemniczej kobiety, której się nie zna, jak i informacja o tym, że ktoś, kogo się kiedyś znało lub z kim miało się kontakt, popełnił samobójstwo. Sporo miejsca autor poświęca na poszukiwania: siebie, straconej a może nie do końca odkrytej miłości, ale i sensu życia.
To, co mnie, jako czytelnika, zaskoczyło, to dość swobodne potraktowanie czasu i przestrzeni. Niektóre opowiadania to ciąg zdarzeń rozciągniętych w czasie, a może nawet stanowiących skrócony i skondensowany opis czyjegoś życia. Inne - to pozornie przypadkowe skojarzenia z jakimś wydarzeniem, od którego zaczyna się cała historia. To właśnie tu pojawią wyjaśnienia z przeszłości, której czytelnik nie zna, a które jednocześnie pozwalają lepiej zrozumieć konsekwencję kolejnych zdarzeń.
„Życiorysy…” to pięć różnych opowiadań, do których autor dorzuca kilka własnych wyjaśnień. Opowiadań o rzeczach ważnych, choć ich bohaterami są ludzie, z którymi możemy mieć do czynienia na co dzień. Do tego dochodzi narracja, która nie prowadzi czytelnika za rękę od punktu A do punktu B, a pozostawia margines na przemyślenia i własne wnioski. Zbiory opowiadań rzadko trafiają w moje ręce, dlatego bardzo się cieszę, że mogłam przez kilka godzin obcować z bohaterami tych historii, dłuższych i krótszych, umiejscowionych w Polsce i w bliżej nieokreślonym miejscu i czasie, mając w pamięci, że najciekawsze historie to te, które dzieją się najbliżej nas.
Agnieszka Pogorzelska
(agnieszka.pogorzelska@dlalejdis.pl)
Michał Bąk, „Życiorysy ludzi z miasta”, Wydawnictwo Novae Res, Gdynia 2019
Komentarze