"Żyletkę zawsze noszę przy sobie" to reportaż o depresji dzieci i młodzieży. Byłam pozytywnie zaskoczona, gdy dowiedziałam się o jej istnieniu, bo przecież jeszcze kilka miesięcy temu kończyłam lekturę "Stanów ostrych" Marty Szarejko o psychiatrii dziecięcej w Polsce. I pomyślałam sobie, że te tematy wreszcie wychodzą w cienia, robi się o nich głośno, a to być może pierwszy krok do tego, aby coś się zmieniło.
Reportaż Małgorzaty Gołoty pokazuje temat depresji dziecięcej (i młodzieżowej) z kilku perspektyw. Mamy okazję wsłuchać się w głos szkolnego psychologa, pracownika ośrodka dla osób z zaburzeniami psychicznymi, rodziców i wreszcie samych dzieci. Dzięki temu zyskujemy szerszą perspektywnę, przyglądamy się bliżej przeróżnym aspektom tego, tak ważnego przecież, zagadnienia.
"Żyletkę zawsze noszę przy sobie" nie jest na pewno książką łatwą. I trzeba mieć tego świadomość, gdy się po nią sięga. Już z uwagi na tematykę lektura nie płynie beztrosko, a niektóre wyznania bohaterów książki zmuszają do głębszej refleksji i momentami aż odbierają mowę. Przede wszystkim przerażać może skala zjawiska. Depresja u dzieci i młodzieży nie jest już czymś niespotykanym, rzadkim, a stała się właściwie złowrogim towarzyszem codzienności. To, co podobało mi się w tej książce, to na pewno pokazanie jak bardzo my, jako społeczeństwo, nie jesteśmy gotowi by o depresji rozmawiać, by traktować ją na poważnie u dzieci (no bo przecież jakie one mogą mieć problemy?).
Jednak przy tym wszystkim nie jest to też książka pozbawiona mankamentów. Przede wszystkim już w trakcie czytania książki odnosiłam wrażenie, że temat nie został wyczerpany. I oczywiście, nie chodziło mi o to, że oczekiwałam jakiegoś kompletnego kompendium wiedzy. Jednak niektóre rozmowy z bohaterami były dość pobieżne. Myślę, że można było wyciągnąć z nich znacznie więcej szczegółów, konkretów, zamiast zostawiać relacje z ich życia i doświadczeń na jednak dość mocno ogólnym poziomie.
Mimo wszystko, polecam zapoznać się z tą książką, szczególnie jeśli byłoby to wasze pierwsze zetknięcie z omawianą tematyką. Niektóre z relacji bohaterów mocno i szeroko otwierają nasze oczy na rzeczywistość, z jaką mierzą się najmłodsi, a to bardzo dobry start do dalszego zgłębiania tematu.
Zdecydowanie jest to książka nie tylko dla rodziców, choć dla nich powinna być chyba lekturą obowiązkową.
AP
(biuro@dlalejdis.pl)
Małgorzata Gołota, „Żyletkę zawsze noszę przy sobie", Wydawnictwo Filia, Poznań 2022
Komentarze