„Aleo. Burza na północy” – recenzja

Recenzja książki „Aleo. Burza na północy”.
Klimatyczne polskie fantasy o nietuzinkowej bohaterce, której los przyszykował wiele przeróżnych niespodzianek i wyzwań.

Aleo to wyróżniająca się rubinowym kolorem włosów i życzliwością dla ludzi nastolatka żyjąca w krainie zwanej Adonem. Dziewczyna mieszka ze swoim wujem, który zaopiekował się nią po śmierci jej rodziców. Według wielowiekowego prawa, to właśnie jej w przyszłości przysługuje tron Adonu. Rodzice Aleo należeli bowiem do rodziny królewskiej. Wiadomość o możliwości objęcia władzy i pełnieniu obowiązków królewskich, spada na żyjącą z dala od pałacu dziewczynę, jak grom z jasnego nieba. Na szczęście Aleo ma jeszcze czas, aby dojrzeć i oswoić się z tym, że nie jest zwyczajną nastolatką. Bohaterka boryka się na razie z innymi zawirowaniami codzienności. Nie brakuje bowiem mieszkańcom Adonu różnorakich trosk i kłopotów. A to pogoda daje w kość, a to zbiory nieudane, a to dawny wróg zebrał siły i możliwe jest, że niedługo zaatakuje. O beztrosce i spokoju można więc tylko pomarzyć.

„Aleo. Burza na północy” to ciekawa i godna uwagi powieść dla miłośników utworów z wątkami fantastycznymi. Kto lubi przeplatanie się motywów realistycznych z fikcją literacką, powinien być, po zaznajomieniu się z treścią publikacji, zadowolony. Robi wrażenie mnogość wykreowanych przez autora szczegółów. Ależ Tomasz Miękina ma wyobraźnię! Perypetie rubinowłosowej wychowanicy dawnego wojskowego wciągają. Minusem, w moim odczuciu, jest jednak nadmierne nagromadzenie w książce opisów. Moim zdaniem sporo z nich jest całkowicie zbędnych. Niepotrzebnie opóźniają tylko bieg akcji. Nietrudno też czytelnikowi domyślić się, co wydarzy się na kolejnych stronach powieści. Gdyby przymknąć jednak na to oko, publikacja wydawnictwa Novae Res zasługuje na to, aby zakupić ją do swojej domowej biblioteczki. Mimo tych mankamentów, utwór nie traci bowiem nic a nic ze swojego uroku.

Wykreowani przez Tomasza Miękinę bohaterowie prezentują różnorodny wachlarz ludzkich cech i postaw: od pozytywnych po negatywne. Kto lubi czytać o ludzkich emocjach i wyrazistych charakterach, odnaleźć powinien w tym debiucie literackim lekturę w sam raz dla siebie. Dziejące się w utworze wydarzenia unaoczniają walkę dobra ze złem. Plus więc dla autora za to, że umieścił w swoim dziele motywy uniwersalne.

„Aleo. Burza na północy” to pierwsza część przygód jedynej w swoim rodzaju młodej dziewczyny, o której można by czytać i czytać. Bohaterka wzbudza sympatię. Nietrudno ją polubić. Chętnie zapoznam się za jakiś czas z dalszymi losami Aleo. Oby tylko na drugi tom nie trzeba było zbyt długo czekać.

Iwona Trojan
(iwona.trojan@dlalejdis.pl)

Tomasz Miękina, „Aleo. Burza na północy”, wydawnictwo Novae Res, Gdynia 2019



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat