Jeżeli zaś nie masz pojęcia, kim był Leopold Tyrmand, to również zapraszam w szczerą podróż o życiu. W końcu rok 2020 jest rokiem Tyrmanda…
„Zapiski dyletanta" to był tylko przedsmak spotkania z prawdziwą twarzą pisarza, gdyż w "Alfabecie Tyrmanda" w pełni wkraczamy w świat artysty, który nie zawsze doceniany, robił to, co uważał za słuszne i dobre dla siebie.
Książka dokumentuje prawie cały okres twórczości Tyrmanda. Wszelkie historie zgrupowane są pod dyktando alfabetu, przez co ich poznawanie jest niestandardowe i pozwala na dowolną kolejność czytania. W książce znajdziemy szczere do bólu diagnozy polityczno-społeczne m.in. na temat marksizmu, amerykańskiego snu, ojczyzny, Hiszpanii i Europy, a także zadziwiające opinie na temat znanych osób, w tym jego przyjaciół, znajomych i ludzi przy władzy. Jest też mowa o procesie tworzenia i twórczości, jednak głównie jest to analiza obyczajowa. Nie tylko treść tutaj porusza, ale również zdjęcia, notatki, dokumenty i materiały z podsłuchu zdobyte z archiwum domowego i państwowego. Niektóre wcześniej nigdzie nie były publikowane.
„Alfabet Tyrmanda" jest jak dotyk ręki pisarza - namacalny dowód jego egzystencji, emigracji i całego dorobku. W zawartych w książce migawkach ze swojego życia pokazał kunszt pisarski odznaczający się niebanalnymi spostrzeżeniami, wyrazistością i bezkompromisowością.
„Alfabet Tyrmanda" to bardzo ciekawe i kompleksowe wydanie o świecie według Tyrmanda. Zabrakło jedynie wycinku o sądach innych na jego temat. „Bo ze mnie dziwkarz i pijak jest…" - mawiał sam Tyrmand. Ale czytając jego historię można stworzyć własny obraz tego niesamowitego człowieka i przyjąć na klatę jego zdanie na temat… wszystkiego.
Sandra Kortas-Dorsz
(sandra.kortas@dlalejdis.pl)
Dariusz Pachocki, „Alfabet Tyrmanda", Wydawnictwo MG, Kraków 2020
Komentarze