„Cienie przeszłości” – recenzja

Recenzja książki „Cienie przeszłości”.
Zanik pamięci głównej bohaterki staje się dla niej szansą na inne i lepsze życie.

Istnieją książki, które chciałoby się chwalić i chwalić już od pierwszego zdania wyrażanej o nich opinii. Takim właśnie utworem, w moim odczuciu, jest powieść Edyty Świętek: „Cienie przeszłości”. Publikacja wydawnictwa Replika posiada bowiem wszystko to, co przykuć może uwagę potencjalnego czytelnika na dłużej, zaspokoić głód interesującej lektury i zadowolić jego gusta. Historia charakternej Kariny, która w wyniku poważnego urazu głowy traci pamięć i nie jest w stanie podać nawet lekarzom swojego imienia, zapewnia doborową czytelniczą rozrywkę i trzyma w napięciu aż do ostatniej strony. Będąca ambitną, egoistyczną, przebojową, pewną siebie i nielubianą karierowiczką bohaterka, próbuje nauczyć się funkcjonować ze swoją amnezją, ułożyć codzienność na nowo i odkryć, jaka była w przeszłości, by nie popełniać już tych samych błędów.

„- Kim ja, do cholery, jestem?! Musiałam być prawdziwym potworem. Nie wiem, czy powinnam nadal grzebać w przeszłości. Z mojej szafy wypada zdecydowanie za dużo szkieletów”. Utrata pamięci, samochodu i zdemolowane mieszkanie, nie są jednak jedynymi problemami Kariny. Okazuje się bowiem, że tajemniczy prześladowca cały czas krąży gdzieś blisko i grozi bohaterce, a na dodatek w książce pojawia się również wątek zawirowań sercowych. Pewien mężczyzna z przeszłości sprawia, że Karinie stanowczo zbyt mocno na jego widok bije serce. Czy zdoła on jednak wybaczyć dziewczynie to, czym wobec niego kiedyś zawiniła? Czy bohaterce uda się odzyskać pamięć, poukładać swoje sprawy, odnaleźć szczęście? Jak bardzo zaszkodzą jej ci, którzy cały czas źle jej życzą i dalej pragną się mścić?

„Cienie przeszłości” to ciekawa, oryginalna, klimatyczna, intrygująca i świetnie napisana książka, od której naprawdę ciężko się oderwać. Wątek amnezji głównej bohaterki i jej perypetie dostarczają czytelnikowi wielu wrażeń i pobudzają do refleksji. Podczas czytania do głowy przychodzi bowiem szereg pytań: Co, gdyby mnie przydarzyła się utrata pamięci? Jak poradziłabym sobie, bez świadomości tego, co było? Kim są ludzie wokół mnie? Czy to co mówią, jest prawdą i jaka ja właściwie byłam i jestem?

Liczne zagadki, wątki obyczajowe, romantyczne, umiejętnie dozowane napięcie, wyraziści bohaterowie – długo by wymieniać to, co znaleźć można w „Cieniach przeszłości”. Może i przemiana, jaką przechodzi główna postać, nie wydaje się do końca realna, może i wskazanie osoby zlecającej pobicie Kariny, nie jest trudne, ale nie przeszkadza to zupełnie cieszyć się fajnie napisaną pozycją literacką. Powieść Edyty Świętek jest bowiem książką naprawdę godną polecenia. Choćby dlatego, że przypomina czytelnikom, iż nie musimy wcale tracić pamięci, aby otrzymać w życiu szansę na przemianę własnego „ja”.

Iwona Trojan
(iwona.trojan@dlalejdis.pl)

Edyta Świętek: „Cienie przeszłości”, Replika, Zakrzewo, 2018



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat