Czasem czysty zbieg okoliczności sprawia, że możemy odnieść wrażenie, że przeczytane w niewielkim odstępie czasu książki mogły wyjść spod ręki jednej osoby, mimo iż w rzeczywistości chodzi o ludzi różniących się miejscem zamieszkania, pochodzeniem i pracą. Dokładnie tak wyglądało moje czytelnicze doświadczenie z „Co mówią zwłoki” Sue Black i „Ciało nie kłamie” Judy Melinek i T.J. Mitchella.
W obu przypadkach obracamy się wokół kwestii tego, co nasze ciało może o nas powiedzieć, kiedy serce przestanie pompować krew, a mózg wykazywać jakąkolwiek aktywność. Różnica między patologiem (dr Melinek) i antropologiem sądowym (prof. Black) polega na tym, że pierwszy zajmuje się ustaleniem przyczyn i sposobu śmierci, a drugi jest w stanie, wykorzystując określone narzędzia, niejako odtworzyć przebieg życia zmarłego, poczynając od narodzin aż po ostatnie miesiące egzystencji. Można więc powiedzieć, że oba zawody tkwią w swego rodzaju symbiotycznej zależności i nierzadko jeden fachowiec potrzebuje ekspertyzy drugiego. Dla mnie, czyli osoby w żaden sposób niezwiązanej ze środowiskiem medycznym, obie profesje wydają się równie interesujące, w związku z czym swoją ocenę oprzeć mogę w zasadzie tylko na pisarskim zacięciu autorów.
W tym starciu profesor anatomii i antropologii sądowej na Uniwersytecie w Dundee musi oddać palmę pierwszeństwa dwuosobowej konkurencji zza oceanu, ale między książkami jest naprawdę sporo podobieństw. Nie mówię tu tylko o wyjątkowo estetycznych, przyciągających wzrok okładkach, czy niechęci do seriali typu „CSI” i czarnym poczuciu humoru głównych bohaterek. Obie panie wspominają swoje pierwsze sekcje zwłok, styczność ze śmiercią bliskich, specyficzny wybór ścieżki życiowej, udział w akcjach dotyczących ustalania tożsamości ogromnej liczby ofiar katastrof i aktów terroryzmu, stres związany z procesami sądowymi, wkład w zmiany formalne dotyczące reagowania w sytuacjach kryzysowych, jednocześnie podkreślając silne więzi małżeńskie i rodzinne, dzięki którym mogą każdego dnia stawiać czoła śmierci.
Możliwe, że gdybym najpierw sięgnęła po „Co mówią zwłoki”, to „Ciało nie kłamie” musiałoby ścierać się z poczuciem literackiego deja vu, ale, nawet odkładając ten fakt na bok, w przypadku powieści Sue Black proporcje między sprawami prywatnymi i zawodowymi są jak dla mnie za bardzo zachwiane na rzecz tych pierwszych. Więcej tu też filozoficznych rozważań, które potęgują odczuwane uczucie znużenia, ponieważ odnosi się wrażenie, że po raz kolejny czytamy to samo, tylko ubrane w nieco inne słowa.
Nie twierdzę, że „Co mówią zwłoki” jest pozycją nieudaną. Po prostu miała pecha trafić w moje ręce jako ta druga, w związku z czym miała podwójnie utrudnione zadanie w kupieniu mnie, co samo w sobie jest nie lada wyzwaniem. Jeśli więc ciekawi was antropologia sądowa, nie przeszkadza wam rozbudowany wątek osobisty i chcecie się dowiedzieć, czym w dorosłym życiu zajmuje się dziarska trzynastolatka pracująca w rzeźni, to lektura w sam raz dla was.
Izabela Fidut
(izabela.fudit@dlalejdis.pl)
Sue Black, „Co mówią zwłoki”, Łódź, Wydawnictwo Feeria Science, 2019 r.
Komentarze