Marek Krajewski zaprasza nas do świata serii kryminałów retro. Po klamrze przygód Eberharda Mocka poczułam, że niektóre powieści powinny trwać w najlepsze. Wydawnictwo Znak zaprasza nas w kolejną wielotomową podróż.
Powraca pytanie, czy serie są tylko niemym przedłużeniem przygód, czy jednak wnoszą coś nowego do opowieści? Edward Popielski, były lwowski policjant i żołnierz, powraca, by wykonać następne zadanie. Bohater przeżywa trudne chwile, jest pogrążony w rozpaczy z powodu swojej córki Rity. Z tego odrętwienia wyrywa go konieczność zinfiltrowania tajemniczej organizacji. Tylko on może ujawnić tajny, nazistowski spisek. Gdy Himmler wykonuje swój plan, który potwierdzi potęgę Trzeciej Rzeszy, jednocześnie zagrożone jest życie niewinnych dzieci. Tylko jedna osoba może zatrzymać nieludzki eksperyment.
Przepis na kryminał retro wydaje się prosty i dla mnie ważne są w nim trzy składowe; czas – w tym przypadku przenosimy się do czasu II wojny światowej, w tle słychać pierwsze salwy z pancernika Schleswig Holstein; miasto – w powieściach Marka Krajewskiego jest drugim bohaterem, w tym przypadku również czytamy o piętnie, jakie odciska wojna na miejskim życiu. I trzecia składowa; bohater – postać złożona i pełna sprzeczności. I tak „Łyssy” również nie zawodzi, ma moralny kodeks, dla niektórych surowy i jednocześnie fascynujący.
Niezwykle ciekawym zabiegiem jest luźne nawiązanie do postaci Philipa Marlowe’a, co czyta się z przyjemnością. Świat „Cyklopa” jest zbudowany na zasadzie raczej ciemnych barw, gdzie panuje wszechobecny upadek moralny. Już sam początek kryminału rozpoczyna się od hazardowej przygody Reinholda Klopscha, która trwa w najlepsze. Pokazuje to, w jakim duchu będzie poprowadzona całość. Na tym tle, niepozbawiony wad, Popielski urasta do rangi samotnego, pozytywnego bohatera, który walczy, by wykonać powierzone mu zadanie. Podobnie jak w poprzednich książkach, również w „Cyklopie”, Edward pokazuje swoje tragiczne oblicze, na którym czas, wojna, samotność odciskają swoje piętno.
Marek Krajewski do trzech punktów idealnego kryminału retro dodaje znane nam wątki kryminalne i szpiegowskie ze szczyptą czarnej magii oraz głębokiej warstwy psychologicznej. To kontynuacja mrocznej aury noir i złożonej narracji, w której historyczne tło i portrety bohaterów odgrywają najważniejszą rolę. To nie jest kolejny kryminał, który czyta się po to, by odłożyć go na półkę. To raczej głębia fabuły z bogatym, stylizowanym językiem, która wymaga od czytelnika skupienia. Naprawdę warto zanurzyć się w tej historii.
Sylwia Wasin
(sylwia.wasin@dlalejdis.pl)
Marek Krajewski, „Cyklop”, Wydawnictwo Znak, Kraków, 2025.
Komentarze