„Demaskator” - recenzja

Recenzja książki „Demaskator”.
Gdy wymiar sprawiedliwości współdziała z gangiem, nie obejdzie się czasem bez odważnego demaskatora.

W swoim najnowszym utworze: John Grisham – bestsellerowy autor thrillerów prawniczych – zaprasza czytelników do zagłębienia się w powieść, której fabuła oparta jest na aferze korupcyjnej w amerykańskim wymiarze sprawiedliwości. W przekręty na ogromną skalę zaangażowana jest nie tylko szanowana sędzina Claudia McDover, ale także Indianie z plemienia Tappacola oraz dobrze zakamuflowany, niebezpieczny gang, usuwający z drogi wszystkich tych, którzy zadają na jego temat niewygodne pytania.

Początkiem lawiny sensacyjnych i zadziwiających zdarzeń staje się skarga złożona na przedstawicielkę wymiaru sprawiedliwości, przez byłego adwokata w Komisji Dyscyplinarnej Sędziów. Sprawa trafia w ręce bystrej prawniczki Lacy Stoltz i jej partnera Hugo Hatcha. Tych dwoje nie zdaje sobie jednak zupełnie sprawy, jak groźne jest deptanie po piętach bezlitosnym gangsterom, którzy dzięki praniu brudnych pieniędzy w indiańskim kasynie i innej działalności przestępczej, zdołali skorumpować sędzinę McDover i robią, co chcą na Florydzie. Pracownicy Komisji Dyscyplinarnej Sędziów, dzięki pomocy tytułowego demaskatora oraz jego pomocników, krok po kroku odkrywają kolejne tajemnice półświatka i tej, która swoim orzekaniem pomagała kryminalistom zwiększać swoje wpływy na południowym wschodzie Stanów Zjednoczonych. Czy ich działania mają jednak szanse powodzenia, skoro szef gangu nie cofnie się przed niczym, byleby tylko utrzymać swój stan posiadania i pomyślność w przynoszących kokosy interesach?

„Demaskator” Johna Grishama to ponad czterystustronicowa opowieść, w której centrum stoi żądza posiadania. To ona sprawia, że ludzie nagminnie łamią prawo, mordują, zastraszają, przekupują innych i spędzają lata na gromadzeniu dóbr materialnych. Akcja książki rozkręca się powoli. Autor nie szczędzi różnorakich szczegółów, pozwalających lepiej zrozumieć całość opisywanej historii, ale sposób ich przekazywania, sprawia, że publikacji nie czyta się lekko. „Demaskator” nie porwał mnie od pierwszych stron. Zawiodłam się więc troszkę na tej pozycji. Dopiero od połowy książki, szczerze zapragnęłam dobrnąć do jej końca i poznać rozwiązania wszystkich zagadek. Pierwsze kilkaset stron było, moim zdaniem, stanowczo poniżej poziomu, do jakiego przyzwyczaił mnie w innych swoich utworach: John Grisham. Początkowe rozczarowanie wynagrodziło mi jednak rozwinięcie akcji oraz zakończenie utworu, które doskonale tłumaczy fakt sukcesu czytelniczego tego thrillera w USA. Kto lubi utwory sensacyjne z oryginalnymi wątkami i ma cierpliwość do stopniowego odkrywania wszystkich walorów danej książki, nabycia „Demaskatora” nie powinien żałować. Znajdzie bowiem w tej publikacji kilka wątków, które z pewnością przykują na dłużej jego uwagę.

Iwona Trojan
(iwona.trojan@dlalejdis.pl)

John Grisham: „Demaskator”, Warszawa, wydawnictwo Albatros, 2017



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat