„Faceci w gumofilcach” to jedna z pozycji zaliczanych do cyklu o Jakubie Wędrowyczu. Pilipiuk zyskał popularność również dzięki takim zbiorom jak cykl „Kuzynki Kruszewskie”, „Pan Samochodzik” czy „Norweski dziennik”. Trzeba jednak przyznać, że publikacje poświęcone Jakubowi Wędrowyczowi wywołują szczególne emocje, bawiąc niekiedy do łez i skłaniając czytelnika do refleksji (wbrew pozorom).
Niestety po „Kronikach Jakuba Wędrowycza”, „Czarowniku Iwanow” oraz innych dziełach opisywanego twórcy trudno nie mieć wielkich oczekiwań, z którymi nie pokryły się moje wrażenia po lekturze „Facetów w gumofilcach”. Choć świat przedstawiony przez Pilipiuka w opisie wielkiego powrotu superbohatera ze ściany wschodniej wydaje się ciekawy, to historia ta nie wzbudza już we mnie tak dużych emocji, jak wzbudzały opowieści zawarte w wyżej wymienionych pozycjach.
Czytelnicy, nie myślcie jednak, że „Faceci w gumofilcach” są książką, po którą nie warto sięgnąć, licząc na dobrą rozrywkę. Nie ulega wątpliwości, że Pilipiuk prześwietnie snuje swoje opowieści – w tej natomiast zabrakło mi czegoś takiego, co odnajdowałam na przykład w „Czarowniku Iwanow”. Książkę czyta się bardzo przyjemnie, choć uśmiech nie jest już tak szeroki jak kilka lat temu.
Do plusów, które stawiam „Facetom w gumofilcach”, zaliczam przede wszystkim niezaprzeczalną płynność pisarza w kreowaniu historii, niebanalne słownictwo wykorzystywane przez Pilipiuka, liczne wątki, które bawią do łez oraz niewątpliwą wyjątkowość na tle innych pozycji bibliograficznych przyporządkowywanych do gatunku fantasy i science fiction.
Alicja Swedura
(alicja.swedura@dlalejdis.pl)
Andrzej Pilipiuk, „Faceci w gumofilcach”, Fabryka Słów, 2022
Komentarze