„Fatalne jaja. Diaboliada” - recenzja

Recenzja książki „Fatalne jaja. Diaboliada”.
Motywy stare, ale wciąż jakże żywe. Klasyka broni się sama i dobrze jej idzie.

Bułhakowa na pewno kojarzy, chociaż ze słyszenia, prawie każdy. Ja od lat jestem po uszy zakochana w „Mistrzu i Małgorzacie”, niestety, z resztą jego twórczości nie jestem specjalnie zżyta. Jednak wraz z nowym, pomysłowym, bo podwójnym wydaniem, postanowiłam przypomnieć sobie dwa opowiadania tego autora.

Obie nowele to zjadliwa satyra na radziecką biurokrację. Michał Bułhakow jak mało kto potrafił podchwycić i literacko przetworzyć przejawy sowieckiej rzeczywistości, prowadząc niekiedy swoich bohaterów na skraj obłędu. Pisarz dobrze wiedział, że człowiek, który wpadnie w tryby rozpędzonej machiny biurokracji; który ulegnie presji ludzkiej głupoty i własnego strachu, musi skończyć tragicznie. Sam za życia był ostro krytykowany, jednak zainteresował nie tylko czytelników i krytyków, ale również sowieckie władze.

Zestawienie nowel uważam za trafione. Pasują do siebie pod względem klimatu i długości. Obie utrzymane są w specyficznym stylu pisarza, powinny więc dać dobry obraz jego twórczości. Jako że są to tytuły klasyczne, ich treści omawiać nie zamierzam. Wspomnę tylko, że Bułhakow był świetnym obserwatorem rzeczywistości i umiał wytknąć, co trzeba. Radzieckie absurdy i konwencja niemal fantastyki? Niewielu tak umiejętnie to połączy. Fabuły wyszły trochę groteskowo-satyrycznie, a chwilami gorzko i prawdziwie. Krytyka służalczości urzędników oraz podjęcie problematyki związanej z niekompetentną władzą – jak to wiele daje do myślenia. Oba teksty wydają są więc uniwersalne i ponadczasowe. Dobrze więc, że ktoś postanowił przywrócić je na półki.

Forma wydania, w tym czcionka i objętość, wydaje się przyjemna, jednak jej wygląd pozostawia wiele do życzenia. W czasach, kiedy wszystkie książki zyskują coraz to piękniejsze i ciekawsze okładki, ta nie zachęca, gdy się na nią spojrzy. Wygląd przywodzący na myśl książki sprzed lat wydaje się uzasadniony i adekwatny dopiero, gdy zna się treść lub wie, czego oczekiwać. Jedyną więc wadą książki jest to, że prawdopodobnie nie trafi do czytelników „mniej świadomych”. A szkoda, bo wiele można z niej wynieść. Skłania do refleksji także na temat dzisiejszej rzeczywistości i przyszłości świata.

Dobrze, że po raz kolejny wydano „Fatalne jaja. Diaboliada”, jednak wydaje mi się, że ma to małą szansę na porządne przebicie się na rynku. Pozornie nic nowego, średnio atrakcyjne, a jednak jakże ciekawe treściowo. Ja polecam wszystkim, lubiącym teksty nieoczywiste, nieco satyryczne i wieloznaczne. To kolejny przykład, że nie warto oceniać książki po okładce.

Kinga Żukowska
(kinga.zukowska@dlalejdis.pl)

Michaił Bułhakow, „Fatalne jaja. Diaboliada”, Wydawnictwo MG, 2021.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat