„Fragile heart” - recenzja

Recenzja książki „Fragile heart”.
„Czasami miłość nie wystarcza. Miłość nie spowoduje, że wszystkie problemy znikną jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, nieważne, jak bardzo byśmy sobie tego życzyli."

„Fragile Heart” to drugi tom dylogii Mony Kasten, pełen skrajnych emocji. To książka fundująca czytelnikowi prawdziwą sinusoidę uczuć! I choć nie mogę znaleźć wytłumaczenia dla tego zjawiska, podobała mi się zdecydowanie bardziej niż pierwsza część. Poznajemy w niej kontynuację losów Rosie i Adama. Ich serca zabiły w jednym rytmie w pierwszym tomie – „Lonely heart” - i choć nie zachwycił mnie on tak, jak oczekiwałam, można nawet powiedzieć, że mnie trochę rozczarował, postanowiłam zapoznać się z jego kontynuacją. Przyznam, że dopiero teraz widzę, iż stanowił idealne preludium dla „Fragile heart”, które poturbowało mnie emocjonalnie! Bez „Lonely heart” trudno byłoby zrozumieć zachowanie Rosie i Adama, dwójki bohaterów obciążonych emocjonalnym bagażem. To młodzi ludzie, a mimo to każde z nich ma już za sobą niełatwe wydarzenia, które determinują ich obecne postępowanie.

W obu książkach autorka dużo uwagi poświęca psychice bohaterów i ich ogólnej kondycji. I tak, jak wiodącym bohaterem w „Lonely heart" był Adam, tak we „Fragile heart" Mona Kasten mocniej skupia się na Rosie, zaś Adam wydaje się być teraz bardziej opanowany. Mimo że wciąż walczy ze swoimi demonami, to jednak sprawia wrażenie pogodzonego z losem i chętnie udziela pomocy Rosie. Przyznam, że w tym wydaniu bohater zdecydowanie bardziej mi się podoba. Może tu leży klucz do tego, że ta część mocniej poruszyła moją duszę? W „Lonely heart” Adam był trudny, momentami wręcz odpychający. Jakoś nie potrafiłam dostrzec jego uroku, patrzeć na niego oczami Rosie.

We „Fragile heart” role się odwracają. Do tej pory pewna siebie Rosie przechodzi załamanie, zaś Adam mocno tkwi w swoim postanowieniu poprawy. Mimo wyraźnej zmiany, którą przeszedł, bardzo się o niego bałam. Drżałam w obawie, że mężczyzna okaże się zbyt słaby. Niestety, nałóg to bezwzględny przeciwnik potrafiący wykorzystać nawet najmniejszą chwilę zwątpienia, a to, czego doświadczył bohater w tej części, było naprawdę dojmujące. Przyznam, że autorka świetnie potrafiła oddać stan ducha zarówno Rosie, jak i Adama, który zmieniał się w zależności od przypadających im w udziale doświadczeń. Co więcej, postaci Mony Kasten to nad wyraz wrażliwi ludzie, którzy czują mocniej i więcej, a pisarka świetnie potrafiła to uwypuklić.

Miłość tej dwójki bohaterów od samego początku nosiła miano trudnej, jednak dopiero teraz, na kartach powieści „Fragile heart", w pełni można było to dostrzec. Z niepokojem obserwowałam wyboistą drogę Rosie i Adama, gdyż od początku miałam złe przeczucia. Niestety, sprawdziły się. Był moment, w którym myślałam, że moje serce pęknie na pół! Towarzyszące mi wtedy uczucie bólu było nie do opisania. Muszę przyznać, że dopiero ta powieść pozwoliła mi odkryć piękno pióra Mony Kasten. Odkąd pamiętam rekomendowano mi jej książki, niestety po lekturze „Lonely heart” jakoś nie mogłam zrozumieć tego ogólnego zachwytu. Jednak teraz już widzę, że zdecydowanie warto nadrobić wcześniejsze pozycje jej autorstwa.

Katarzyna Jabłońska
(katarzyna.jablonska@dlalejdis.pl)

Mona Kasten, „Fragile heart”, Wydawnictwo Jaguar, 2023



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat