„Gorączka o świcie” - recenzja

Recenzja książki „Gorączka o świcie”.
Czy śmiertelna choroba może okazać się początkiem prawdziwej miłości? Okazuje się, że tak.

Miklos ma 25 lat i jest węgierskim Żydem, który przeżył obóz koncentracyjny, trafił do Szwecji i właśnie dowiaduje się, że z powodu śmiertelnej choroby nie zostało mu już wiele czasu na tej Ziemi. Mimo niewesołych lekarskich diagnoz pragnie cieszyć się każdym dniem, wyprzeć gruźlicę ze swoich myśli, a przede wszystkim przeżyć wielką miłość i ożenić się. Aby zrealizować swój szalony plan, wysyła własnoręcznie napisane listy do stu siedemnastu Węgierek, które przebywają w szwedzkich placówkach medycznych. Ma nadzieję, że któraś z nich okaże się ukochaną z najskrytszych marzeń, odwzajemni jego uczucia i pomoże cieszyć się życiem, bez względu na to, ile mu go jeszcze zostało.

Los sprawia, że na jego oryginalny list odpowiada Lili – osiemnastoletnia rodaczka Miklosa, która również przeżyła okropieństwa wojny i zmaga się z problemami zdrowotnymi. Tych dwoje zaczyna ze sobą regularnie korespondować i zacieśniać znajomość. Ich wiadomości stają się coraz częstsze, coraz bardziej intymne i szczere. Któregoś dnia młodzi spotykają się. Trzy wspólnie spędzone dni upewniają Miklosa i Lili o sile wzajemnych uczuć, ale ich miłość wystawiona zostanie na wiele prób. Na dodatek, nie każdy w otoczeniu zakochanej pary kibicuje ich relacji. Stan zdrowia, biurokracja, rozsądne podejście do życia i zazdrość innych - to czynniki, które nieustannie będą stać w opozycji do porywów serc głównych bohaterów. Czy ich miłość ma jakiekolwiek szanse na happy end?

„Gorączka o świcie” Petera Gardosa to wzruszająca, nieszablonowa i oparta na prawdziwych faktach historia uczuć rodziców autora. Książka koncentruje się na emocjach głównych postaci i przypomina czytelnikom, że prawdziwa miłość nie zważa na skutki wojny, chorobę, odległość i liczne przeciwności. Jeśli zamieszkuje w sercach ludzkich, a człowiek otworzy dla niej wnętrze i zaprosi do swojej codzienności, to bez względu na wszystko, potrafi przeniknąć istotę ludzką aż do szpiku kości, zupełnie odmieniając i uniezwyczajniając każdą chwilę.

Peter Gardos, z opowieści rodziców i z lektury ich listów, stworzył nietuzinkowy, szczery, i nieretuszowany kalejdoskop losów Miklosa i Lili, na plan pierwszy wysuwając miłość, która mimo niesprzyjających okoliczności rozkwitła jak kwiat i przyczyniła się do jego przyjścia na świat. Sięgnięcie po publikację wydawnictwa Czarna Owca to nie tylko gwarancja poruszającej i ciekawej lektury, ale okazja do bliższego zapoznania się z węgierską literaturą. Kto wierzy więc, że miłość jest najlepszym lekarstwem na wszelkie choroby i bolączki tego świata, nie powinien uważać minut poświęconych na lekturę za czas zmarnowany. Tym bardziej, że książka pozwala docenić nie tylko piękne relacje międzyludzkie i czas pokoju, ale i zdrowie, na które chyba większość z nas zbyt często bezmyślnie narzeka.

Iwona Trojan
(iwona.trojan@dlalejdis.pl)

Peter Gardos: „Goraczka o świcie”, Warszawa, wydawnictwo Czarna Owca, 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat