Przemierzenie Wielkiej Brytanii z południa na północ przez zagorzałego miłośnika Zjednoczonego Królestwa: Billa Brysona zaowocowało świetnym literackim reportażem, którym delektować się można z równie wielką przyjemnością jak angielską herbatą, piwem, puddingiem i herbatnikami. Pomaga w tym szczery, zabawny i luźny styl autora, okraszony zachwytem dla pięknych brytyjskich krajobrazów, zabytków, tradycji i tego wszystkiego, co sprawia, że Wielką Brytanię chce się poznawać, przyjeżdżać w jej granice i w niej pomieszkiwać.
Posiadający obywatelstwo brytyjskie Amerykanin Bill Bryson uznał państwo ze stolicą w Londynie za swoją drugą ojczyznę i specjalnie dla ogromnych rzesz czytelników, wybrał się w podróż po Zjednoczonym Królestwie, zarówno po wielkich miastach, jak i miasteczkach i wsiach, by przybliżyć wszystkim chętnym współczesne UK. Swoją wyprawę zaczyna od niepozornego, nadmorskiego miasta Bognor Regis, a kończy na przylądku zwanym Cape Wrath „Zaczęło mi świtać, że znalazłem kraj, który jest mi zupełnie obcy, ale w jakimś niewytłumaczalnym sensie cudowny”. Tym, którzy podzielają ten pogląd Billa Brysona, „Herbatka o piątej!” z pewnością powinna się spodobać. Sięgnięcie po publikację grozi jednak wywołaniem nieodpartej chęci wykupienia najbliższego lotu do Wielkiej Brytanii i podążania śladami autora. Cóż zrobić, taki efekt uboczny.
Podróżnik często schodzi z utartych szlaków, omijając miejsca nagminnie opisywane we wszelakich przewodnikach, by zagłębiać się w rejony mało znane, niedoceniane, a godne uwagi, wizyty i pamięci. „Zjednoczone Królestwo jest tak napchane różnymi cudownościami – zamkami, pałacami, twierdzami na wzgórzach, kamiennymi kręgami, średniowiecznymi kościołami, wyciosanymi w zboczach gór gigantycznymi figurami i tym podobnymi – że wiele z tego ginie w tłumie”. „Wydobyć” część z nich na światło dzienne postanowił więc w czasie swojej podróży autor: „Herbatki o piątej!”. Czy mu się udało? Warto ocenić samemu. 26 fascynujących rozdziałów to kopalnia wiedzy o różnorakich zakątkach Wielkiej Brytanii, jej historii, skarbach przyrody, osiągnięciach, ciekawostkach, wadach, zaletach, kulturze, stylu życia mieszkańców i długo by jeszcze wymieniać. Mój zmysł wzroku podbiła interesująca i dowcipna okładka. Wywołuje uśmiech od ucha do ucha. Zwróćcie na nią uwagę w księgarni.
„Nie ma na świecie drugiej takiej krainy, w której na tak małej przestrzeni byłoby tak wiele do oglądania” – wyznaje na końcu książki Bill Bryson. Jest więc o czym czytać, o czym się dowiadywać, z czego śmiać, nad czym ubolewać i dziwić. Język literackiej wypowiedzi stosowany przez autora dodaje książce kolorytu i równoważy liczne opisy geograficzno-historyczne: „(…) poszedłem rzucić okiem na miasteczko, które było schludne i fascynująco normalne”, „a z pana jest trochę palant, pomyślałem”, „dowiedziałem się, że można podbić cały świat i przywieźć do domu tylko jeden dressing do sałatek”. „Herbatka o piątej” to gwarancja wspaniałej literackiej przygody na miarę kryminałów o Sherlocku Holmesie, zabawy na miarę humoru reprezentowanego przez Rowana Atkinsona i uzyskania mnóstwa informacji na miarę semestru w Cambridge lub Oxfordzie. Bogactwo wrażeń i bliższe poznanie Wielkiej Brytanii – bezcenne. Jeśli więc macie ochotę dołączyć na jedyną w swoim rodzaju herbatkę i „wypić” ją w towarzystwie Billa Brysona, nic nie stoi na przeszkodzie. Autor zdradzi Wam wiele uniwersalnych „ploteczek” z UK. Warto skorzystać!
Iwona Trojan
(iwona.trojan@dlalejdis.pl)
Bill Bryson: „Herbatka o piątej!”, Poznań, wydawnictwo Zysk i S-ka, 2016
Komentarze