To nie jest zwykły zeszyt zadań. To raczej mapa prowadząca przez krajobraz uczuć, w którym smutek ma swoje miękkie fotele, złość potrafi tupnąć jak niesforny gość, a radość przemyka korytarzami niczym promień słońca.
Autorka proponuje czytelnikowi przestrzeń bezpieczną jak hotelowy pokój, w którym można rozpakować walizkę pełną przeżyć. Ćwiczenia są przemyślane, ale nienachalne. Nie pouczają, nie moralizują, nie stawiają ocen. Zamiast tego zachęcają do rozmowy z samym sobą. Każda strona jest jak kolejne drzwi, za którymi czeka inne uczucie, inne pytanie, inne zaproszenie do refleksji. Dziecko pracując z książką, nie ma wrażenia szkolnego obowiązku. Raczej odkrywa, że emocje są naturalne jak pogoda: zmienne, czasem burzowe, czasem słoneczne, ale zawsze potrzebne.
Ogromnym atutem zeszytu jest jego oprawa wizualna. Ilustracje są proste, a zarazem sugestywne. Oszczędna kreska i stonowana paleta barw tworzą atmosferę spokoju. Grafika nie przytłacza, nie rozprasza, lecz współgra z treścią jak cicha muzyka w tle. Postaci uczuć zostały przedstawione w sposób ciepły i nieco metaforyczny, co pozwala młodemu odbiorcy łatwiej je oswoić. Smutek nie jest tu potworem, lecz gościem, którego można wysłuchać. Złość nie przypomina wybuchającego wulkanu, ale kogoś, kto potrzebuje uwagi. Całość wizualnie przypomina album artystyczny, który jest starannie zaprojektowany, estetyczny, dopracowany w detalach.
Struktura ćwiczeń sprzyja zarówno samodzielnej pracy dziecka, jak i wspólnemu działaniu z dorosłym. To książka idealna dla dzieci w wieku wczesnoszkolnym, które uczą się nazywać swoje stany emocjonalne, ale także dla rodziców, nauczycieli i terapeutów. Może stać się pomostem w rozmowie, kiedy słowa grzęzną w gardle jak kamyki. Dla rodzica to narzędzie, które pomaga zobaczyć świat oczami dziecka; dla pedagoga może to być wsparcie w budowaniu empatii w grupie.
Metafora hotelu okazuje się wyjątkowo trafna. Uczucia przychodzą i odchodzą, meldują się na krócej lub dłużej, lecz żadne nie zostaje na zawsze. Ta perspektywa daje ukojenie. Pokazuje, że nawet trudne emocje są tylko etapem, a nie definicją człowieka. Książka subtelnie uczy, że akceptacja jest kluczem do równowagi, a rozmowa mostem nad rwącą rzeką napięć.
„Hotel dla uczuć. Zeszyt ćwiczeń” to publikacja, która łączy wrażliwość z praktyką. Jak dobrze zaprojektowany budynek ma solidne fundamenty merytoryczne i piękną fasadę graficzną. To propozycja dla tych, którzy chcą wychowywać dzieci świadome swoich emocji, ale też dla dorosłych, którzy pragną na nowo nauczyć się języka uczuć. W świecie pełnym hałasu książka Branković jest jak ciche lobby hotelowe – miejsce, w którym można usiąść, odetchnąć i naprawdę siebie usłyszeć.
Joanna Sieg-Ulanowicz
Lidia Branković, „Hotel dla uczuć. Zeszyt ćwiczeń”, Wydawnictwo Kropka, 2026.
Komentarze